czwartek, 12 listopada 2015

Urodziny~!

Dziś obchodzimy pierwszą rocznicę mojego bloga~!
Jak to szybko zleciało...
Nigdy nie sądziłam, że kiedykolwiek mój blog wytrwa tyle czasu. 
Co prawda zaniedbywałam go i nadal to robię, 
ale czas nie pozwala na pisanie tak często jak kiedyś.
Cieszę się, że przez ten długi czas mogłam wam pokazywać swoje prace.
Nawet nie wiecie jak cieszyło mnie to, gdy moje prace wam się podobały <3
Przychodząc tu ,chciałabym też powiedzieć wam o zawieszeniu opowiadania.
Od jakiegoś czasu nie mam weny ani pomysłu na dalsze rozdziały.
Nie wiem czy kiedykolwiek wrócę do niego.
Pisania nie porzucam, wręcz przeciwnie!
Od paru tygodni w głowie mam pomysł na nowe opowiadanie. 
Całkiem inne niż to, lecz nadal o tematyce yaoi.
Chciałabym do końca tego miesiąca napisać chociaż prolog, 
jednak nie wiem na ile szkoła mi na to pozwoli.
Tak więc do zobaczenia/poczytania! <3 

środa, 28 października 2015

...

Annyeong~!
Dziś przychodzę do was z One Shot'em mojej przyjaciółki <3 
Hmmm, tym razem nie będzie to yaoi...
Opowiadanie jest o tematyce Yuri!
Wiem, że dużo osób tego gatunku nie lubi, ale myślę że warto to przeczytać.
Nie przedłużając zapraszam do czytania i komentowania~! ^^

Cześć, jestem głupią, młodą gówniarą, zakochaną po uszy w swojej przyjaciółce, pamiętam jak się poznałyśmy, jest ona właścicielką pewnej strony społecznościowej...ktoś sobie pomyśli "Ach te znajomości przez internet" zapewne skomentuje jeszcze to, że zakochałam się w dziewczynie. Przecież jeśli osobę się kocha, można zrobić dla niej wszystko to nie ważna jest płeć prawda?
Napisałam do niej ze zwykłych nudów, najśmieszniejsze jest to, że wtedy nie czułam pociągu do tej samej płci. Nasza znajomość pogłębiała się. Nawet na początku poczułam, że znalazłam bratnią duszę.
Niecałe dwa miesiące pisania z nią. Pewnego wieczora powiedziała 'CHYBA JESTEM BI'oczywiście przyjęłam te słowa jako efekt niezbyt dużej ilości alkoholu, 'NIBY MAŁO, ALE SZKODZI' pomyślałam. Po tym zdaniu zaczęłam zastanawiać się nad swoją orientacją. Zauważyłam, że moje serce przyspiesza kiedy napisze mi coś miłego, mimowolnie się uśmiecham, czasami rumienię ciesząc się, że nie widzi moich czerwonych policzków. Po prostu...zauroczyłam się nią, próbowałam wiele razy wybić sobie dziewczynę z głowy, ale za każdym razem gdy nie chciałam o niej myśleć uderzała w moją wyobraźnię ze zwiększoną siłą. Minął kolejny miesiąc...zakochałam się, tak, zakochałam. Nawet nie wiedząc co robię rzucałam jej aluzje, w jednej wyznałam jej miłość, kiedy wspomniała o tym wystraszyłam się nie na żarty. Ale oczywiście znalazłam wymówkę. W pewnym momencie znajomości...przyznałam się, że jestem bi, śmieszne prawda? Odziwo zostałam zaakceptowana. Teraz nie uwierzycie...nawet nie wiem jak...z dnia na dzień stałam się jej dziewczyną. To było odjechane! Czułam się cudownie!
3 miesiąc związku czas kiedy upiłam się cukierkami z czystą i pisałam do niej głupoty jakich świat nie widział.
4 miesiące po rozkwicie naszego związku nadal było jak na początku. Wyjechała do pracy, nie mogłam się z nią kontaktować, zniosłam to dosyć...ciężko, ale zniosłam, tęskniłam jak za nikim innym!
5 miesiąc...dokładnie ostatniego dnia 5 miesiąca naszego cudownego związku zerwała, po prostu zerwała. Czułam się...tak właściwie w ogóle się nie czułam, to była cholerna pustka, zupełnie...z mojego serca polał się ból, pamiętam to, całą noc przepłakałam, następną też i następną...i tak dalej...minęły całe wakacje, planowałyśmy spotkanie, ale ona zrezygnowała trochę za szybko...
Po mega długim czasie znowu zaczęłyśmy pisać, szło to ciężko. Wiele razy wzbudziła we mnie zazdrość. Za każdym razem byłam w stanie destrukcji, niszczyłam to co miałam w rękach.
Dziwiło mnie tylko to jak się o mnie martwiła...pewnej nocy miałyśmy cholernie szczerą rozmowę. Wyznała mi miłość...hahha...jestem jej ukesiem, a ona moim semesiem...
Nie mogę uwierzyć! Planowanie się udało, przyjechałam do niej na ferie...siedzę wtulona w nią pod kocem...nigdy nie czułam się bardziej szczęśliwa niż teraz...wkońcu dostałam miłość...szczerą...dostałam te dwa najważniejsze słowa...KOCHAM CIĘ...

niedziela, 20 września 2015

Rozdział 10 ^^

Annyeong~!!! Po prawie trzech miesiącach wróciłam z kolejnym rozdziałem.
 Rozdział ten jest bardzo krótki, ponieważ opuściła mnie wena i jak na razie nie ma ochoty wracać, jednak wasze komentarze mnie zmotywowały! <3 
 Szczerze mówiąc wyszło beznadziejnie, lecz to sami już oceńcie.
Nie przedłużając, miłego czytania~



BETOWANE~

-Kibummie, myślisz, że po tym wszystkim mógłbym cię zdradzić? Jesteśmy ze sobą dwa lata i dla mnie, zawsze liczyłeś się tylko ty. Kocham cię tak samo jak na początku, może nawet bardziej, więc proszę daj mi szansę to wszystko wytłumaczyć. Pozwól mi, jeżeli kiedykolwiek mnie kochałeś….- Jego głos się łamał, a usta wyginały się w dziwnym grymasie, lekko przy tym drżąc. 

-Masz pięć minut, Kim Jonghyunie. 

Dumnym krokiem wspiąłem się po schodkach, nie dając po sobie poznać jak bardzo obawiałem się tej rozmowy. Otworzyłem drzwi wejściowe przepuszczając w nich chłopaka. Rozebraliśmy się z kurtek i wolnym krokiem udaliśmy się do mojego pokoju.

- Trzy minuty- oznajmiłem beznamiętnie siadając na łóżku.

-C-co? A tak! Więc od czego by tu zacząć….- zastanawiał się na głos.

-Najlepiej od początku- spojrzał na mnie smutnym wzrokiem przytakując lekkim kiwnięciem, po czym usiadł obok mnie ze spuszczoną głową.

- Mia to moja była dziewczyna. Byliśmy parą przez dwa lata Gimnazjum, lecz pod koniec drugiej klasy jej rodzicie nagle oznajmili nam, że wyprowadzają się do Kanady.

Mimo wszystko nie chcieliśmy tego tak kończyć, więc postanowiliśmy spróbować związku na odległość. Jednak po miesiącu stwierdziliśmy, że to nie ma sensu i rozeszliśmy się.

Trzy dni temu wpadliśmy na siebie przypadkowo w szkole. Nalegała na spotkanie, więc po którymś razie się zgodziłem. Było to zwykłe spotkania po latach, lecz najwidoczniej ona widziała to inaczej… Wczoraj, pod koniec lekcji podeszła do mnie i zaproponowała mi ponowne spotkanie. Oczywiście wiedziałam o jaką formę tego „spotkania” jej chodzi. Odpowiedziałem jej wtedy, że mam już kogoś, kogo bardzo kocham, lecz ona nie dawała za wygraną. Pocałowała mnie… Wtedy zauważyłem ciebie i… Kibum…- spojrzał na mnie chwytając mnie za rękę. – Kocham cię i nie chcę cię stracić. Jesteś dla mnie wszystkim... – mimo że trzymał tylko moją rękę, czułem jak cały drży. Przegryzłem wargę powstrzymując łzy.

-To nie wyjaśnia dlaczego mnie unikałeś, wiem, że nie było żadnych treningów.- wyrwałem rękę z jego objęć, nadal nie będąc przekonany do prawdziwości jego słów.

-Bummie, to wszystko nie tak.- zaprzeczył szybko głową- Nie unikałem cię, po prostu miałem do załatwienia kilka spraw…

-W takim razie słucham- odważyłem spojrzeć się mu w oczy, lecz to był błąd. Wiedziałem, że jak tylko w nie spojrzę będę gotów wybaczyć mu wszystko, dlatego szybko odwróciłem od nich wzrok.

-Skarbie, ja nie mogę. To ma być niespodzianka~

-W takim razie ci się udała. Wyjdź.

-Dobrze, już do dobrze. Za dwa dni nasza rocznica i chciałem kupić ci coś wyjątkowego. Codziennie wędrowałem po różnych sklepach, butikach, drogeriach. Aż w końcu znalazłem. – z kieszeni wyjął czerwone pudełeczko i przykucnął przed moimi kolanami- Chciałem dać ci to w rocznicę, ale myślę że ten moment też będzie dobry. Otworzył powoli pudełeczko, a mi zaparło dech w piersi. – Kochanie, jesteś moim dniem i nocą, nadzieją na dalsze życie, zawsze podnosisz mnie na duchu i nigdy nie opuszczasz. Kocham cię i zawsze będę kochać takim jakim jesteś. Nigdy nie próbuj się dla mnie zmieniać. Twoja miłość zawsze dodaje mi sił, jesteś moją pierwszą myślą, gdy się budzę i ostatnią kiedy zasypiam. Jeszcze nigdy nie poznałem tak wspaniałej osoby, która tak dobrze by mi doradziła i pomogła w trudnych momentach. Jeśli chodzi o miłość i w jaki szczery, mocny sposób cię kocham, chyba nikt nie byłby w stanie tego opisać… Kibummie, zostaniesz już ze mną do końca? – nie mogłem uwierzyć w to co usłyszałem. To było tak piękne, że nie potrafiłem powstrzymać łez. Wybuchłem głośnym płaczem rzucając mu się na szyję, przez co wylądowaliśmy na podłodze. Przytulił mnie do sobie, chowając twarz w zagłębieniu mojej szyi. – Czy to oznacza tak?

-TAKTAKTAKTAK!- Jonghyun zaśmiał się serdecznie, odsuwając mnie delikatnie od siebie. Sięgnął do pudełeczka wyciągając z niego dwie srebrne obrączki. Ujął moją dłoń w swoją i nałożył delikatnie jedną z nich na mój palec.

-To co idziemy się teraz razem wykąpać?

-Czy ty sugerujesz, że śmierdzę?!- oburzyłem się.

-Nie. Jesteś cały przemoczony i gorąca kąpiel dobrze ci zrobi.- skrzywiłem się lekko i przesunąłem palcami przez włosy nad jego karkiem, czemu on zawsze musi mieć rację?

-Nie nazwałeś mnie "kotkiem".- odparłem z wyrzutem. Na moje słowa uśmiechnął się nieznacznie, a ja schowałem twarz w zagłębieniu jego szyi, dotykając wargami skóry w tym miejscu.

-Kiedyś ciągle mówiłeś mi, żebym tego nie robił.- przypomniał, a jego dłonie przesunęły się z moich bioder na uda i z powrotem.

-Ale teraz to lubię.- wymamrotałem i prawdopodobnie trudno było mnie zrozumieć, ale Kim musiał to zrobić, bo odpowiedział:

-Ok, kotku. - jego głos był miękki, pełen czułości i sprawiał, że miałem ochotę nigdy się od niego nie odsuwać. – To co idziemy?

- Jeśli mnie poniesiesz.- odpowiedziałem, bo byłem zbyt leniwy, żeby gdziekolwiek się teraz ruszyć. Chłopak poluźnił mój uścisk wokół niego, na co jęknąłem z niezadowoleniem, ale wtedy on odwrócił się tyłem do mnie i powiedział:

- Wskakuj. Zachichotałem cicho, ale zacieśniłem znowu mój uścisk i oplotłem go nogami w pasie, a on złapał za tył moich ud, stabilizując mnie. Przymknąłem oczy, opierając głowę na jego ramieniu i nie przejmowałem się w tym momencie już niczym.


                                                                                                                  CDN…
_________________________________________________________________________________
Zapraszam do komentowania <3 

czwartek, 25 czerwca 2015

Rozdział 9 ^^

Annyeong~! 
Po długim czasie powróciłam! :D Chciałam podziękować wam za wasza komentarza, które zmotywowały mnie do napisania następnego rozdziału. <3 
Następny rozdział pojawi się dopiero po wakacjach, ponieważ już w sobotę jadę do pracy~~
Miłego czytania~ <3 

[Taemin]  


-No, Kibum, wstawaj. Dochodzi dziesiąta, odprowadzę cię do domu- Chłopak spojrzał wyczekująco na blondyna, który nieobecnym wzrokiem patrzył na ścianę przed sobą. Po tym jak zadzwonił JJong, Key już się do nas nie odzywał. Oczywiście próbowaliśmy coś z niego wyciągnąć choćby banalnym pytaniem jak się czuje. Zdaję sobie sprawę z głupoty tego pytania, bo przecież jak może się czuć po tym jak przyłapał swojego chłopaka na rzekomej zdradzie. Nie wiem dokładnie co tam się stało, Kim nic nie mówił, a my nie chcieliśmy naciskać; jeżeli będzie chciał sam powie.


-Zostaw go. Może tu zostać jak długo będzie chciał- Zbyłem go siadając na łóżku. Spojrzałem na leżącego obok mnie chłopaka. Wyglądał naprawdę źle, podkrążone, czerwone i napuchnięte oczy od łez mówiły same za siebie. - Zresztą jak chcesz to też możesz zostać, miejsca jest wystarczająco.

-Niestety obiecałem mamie z samego rana pomóc przy "małym" przemeblowaniu, może innym razem.- Odpowiedział z jakimś dziwnym błyskiem w oku. Ogh! Aż mnie ciarki przeszły! Przez jakiś czas mi się przyglądał, lecz po chwili podszedł bez zbędnych ceregieli całując mnie w policzek. Ja oczywiście nie ukrywałem swojego szoku o czym świadczyła szczęka zwisająca gdzieś koło kolan. - Będę się już zbierał. Na razie- I wyszedł.

-Ładnie razem wyglądacie- Stwierdził cicho Kim. Spojrzałem się na niego zszokowany. Key przemówił!

-Heh...

-Mam nadzieję że wam wyjdzie.

-Może chciałbyś się wykąpać?- Szybko zmieniłem temat. Blondyn kiwnął potwierdzająco głową, wstając z łóżka. Podszedłem do dużej szafy otwierając ją na oścież. Przez chwilę stałem tak, zastanawiając się co mógłbym dać mu do ubrania. Ostatecznie postawiłem na wygodę, więc podałem chłopakowi niebieski t-shirt, krótkie sportowe spodenki i bokserki.- Tu masz rzeczy na przebranie. Łazienka jest zaraz po lewej. Jakbyś czegoś potrzebował to wołaj.

-Dziękuję- Spojrzał się na mnie swoim smutnym wzrokiem, wymuszając uśmiech. Opadłem zmęczony na łóżko, wyjmując z kieszeni wibrujący telefon.

-Tak, słucham?- Nie patrząc na wyświetlacz od razu odebrałem.

-Taemin, proszę powiedz że Bummie jest u ciebie- Cholera! Mogłem spojrzeć kto dzwoni!

-Hyung, daj mu czas.

-Czyli jest u ciebie? Nic mu nie jest?! Jak się czuje?

-Poza tym, że jakiś dupek go zdradził to świetnie!- parsknąłem wkurzony- Rozłączam się.

-Taemin pocz...- nie pozwoliłem mu dokończyć gdyż zauważyłem wchodzącego do pokoju Blondyna.

-Kto dzwonił?- zapytał ochrypłym głosem.

-Ah, mój brat. Powiedział że nie wraca dziś do domu - Skłamałem gładko.

-A twoi rodzice? Nie będzie ich?- Po chwili ciszy dodał szybko- Znaczy, przepraszam! Jeżeli nie chcesz to nie mów.

-Nie, w porządku. Pojechali w jakąś delegację czy coś takiego- Wstałem z łóżka i zgarnąłem z krzesła swoją piżamę.- Idę wziąć prysznic. Rozgość się.

Po piętnastu minutach wróciłem do pokoju. Zastałem tam leżącego chłopaka patrzącego beznamiętnie w sufit.

-Jesteś pewnie zmęczony. Wezmę tylko jakąś poduszę i pójdę spać do brata- Oznajmiłem wyciągając z szafy gruby materiał.

-Taemin, mogę mieć do ciebie jeszcze jedną prośbę?- Zapytała podnosząc się na łokciach.

-Pewnie hyung. Mów!

-Mógłbyś spać dziś ze mną?

-Jasne -Odłożyłem wszystko na miejsce gasząc po drodze światło. Położyłem się obok Kibuma wzdychając ciężko. To był zdecydowanie ciężki dzień.

-Wiesz, dziwi mnie to że Minho się z tobą umawia...- Zmarszczyłem brwi nie do końca wiedząc o co mu chodzi. - Znaczy, ja nie miałem nic złego na myśli! Po prostu powiedział mi coś kiedyś...

-Co powiedział?- Zapytałem szybko. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, ale ciekawi mnie to czy chłopacy wiedzą, że znaliśmy się szybciej. Z tego co wiem, Key coś podejrzewał, ale czy zna całą prawdę?

-Tylko proszę ,nie mów mu, że ci to powiedziałem - Kiwnąłem potakująco głową, a chłopka kontynuował - Opowiedział nam kiedyś o pewnym chłopaku... Czuł coś do niego, lecz gdy ten wyznał mu swoje uczucia odrzucił go, ponieważ bał się o swoją reputację. Bynajmniej tak to sobie wtedy tłumaczył, lecz sam dobrze wie, że nie o to chodziło. Choi bał się samego siebie, bał się swoich odruchów, pragnień. Chłopak zaraz po tym wyjechał z kraju. Po jakimś czasie Minho zrozumiał jakim był samolubnym dupkiem i zaczął go szukać, lecz na marne. Brunet przepadł jak kamień w wodę. Od tego czasu nie umówił się z nikim. Powiedział, że dopóki nie odnajdzie tego chłopaka, nie będzie w stanie być z kimś poza nim....- Słuchałem tego wszystkiego ze zdziwieniem. Boże, przecież on mógł mnie nigdy nie znaleźć! Lekko wilgotnymi oczami spojrzałem się na blondyna, który wpatrywał się we mnie z zaciekawieniem.



-Taemin...? Mam takie jedno małe pytanko.... Znałeś się szybciej z Minho, prawda?

-Czemu tak uważasz?

-Nie wiem czemu, ale Choi na twój widok dziwnie promienieje. Onew mówił, że gdy byłeś u niego w pierwszy dzień, do jego gabinetu wpadł  Żabol i chciał z tobą rozmawiać. Ty doszczętnie wyjaśniłeś mu, że nie macie o czym. Po czym parę dni później widzę was całujących się na holu, a jakieś parę godzin temu przeszkodziłem wam w randce. Mam dziwne wrażenie, że to ty jesteś tym chłopakiem, o którym nam opowiedział...- Wbił swój podejrzliwy wzrok w moje oczy. Ludzie często mi mówili, że z moich ciemnych tęczówek można czytać jak z otwartej książki. Najwidoczniej Kibum też doszedł już do takiego wniosku...

Odwróciłem głowę w przeciwną stronę nerwowo przegryzając wargę.

-Heh, wychodzi na to, że to o mnie chodzi...

-Wiedziałem! Po postu, to czułem!- Krzyknął triumfalnie, lecz po chwili uśmiech zszedł mu z twarzy - Tae, przykro mi. Musiałeś naprawdę dużo przejść...

-Tak, ale na szczęście to przeszłość. Pewna osoba powiedział mi kiedyś: "Nie patrz w przeszłość- tam już byłeś i wszystko widziałeś. Idź na przód tam będzie ciekawiej". Od tego czasu próbuję się tego trzymać- Przez jakiś czas nie odzywaliśmy się do siebie. Nawet przeszło mi przez myśl, że zasnął, lecz głośne pociągnięcie nosem zaprzeczyło temu.

-Wiesz, długo nad tym myślałem, co zobaczyłem w szkole. Jonghyun i ta dziewczyna... Nie wiem, co powinienem zrobić. Wiem, że on nigdy by mnie nie zdradził, ale jednak ta cała sytuacja dała mi trochę do myślenia.... Od jakiegoś czasu Kim dziwnie się zachowywał- wychodził na jakieś spotkania, a wręcz miałem wrażenie że mnie unika!  Chciałem z nim o tym porozmawiać, ale bałem się. A teraz po tym wszystkim... to już chyba koniec...- Ostatnie zdanie wypowiedział drżącym głosem, a następnie mocno się do mnie przytulił. Zacząłem głaskać go po włosach szepcząc uspakajające słówka, lecz nic to nie dało. Szlochał cicho w moje ramie do póki nie zasnął.





                                                           ~*~*~

 [Kibum]

 Nie chcąc budzić Tae, wyszedłem bezszelestnie do łazienki. Zamknąłem za sobą drzwi po czym podszedłem do lustra.  Nie wyglądałem tak jak zwykle- olśniewająco.
Szczerze mówiąc wyglądałem okropnie. Podkrążone, czerwone oczy, nieco zaspany wyraz twarzy, rozczochrane włosy i widoczny ślad poduszki na policzku. Odkręciłem kurek z zimną wodą i ochlapałem się nią po twarzy.  
Zgarnąłem z półki moje wczorajsze ubrania po czym nałożyłem je na siebie.  Nie obchodziło mnie już nawet moje włosy, które były w strasznym nieładzie. Teraz marzyłem tylko o tym, aby znaleźć się w swoim pokoju. Chciałem jeszcze raz to wszystko na spokojnie przemyśleć.
Wszedłem najciszej jak umiałem do pokoju Lee. Zgarnąłem z krzesła torbę, ówcześnie zostawiając kartkę z wyjaśnieniem na stoliku nocnym.  Zbiegłem schodami w dół, założyłem buty, ubrałem kurtkę, po czym wyszedłem z domu. Pogoda była okropna. Zimno, mokro i do tego porywisty wiatr, a była dopiero połowa października. 
W połowie drogi zaczął padać deszcz. Nawet nie zauważyłem kiedy z lekkiej mżawki zrobiła się ulewa. Byłem cały przemoczony, lecz nie zwracałem na to większej uwagi.
Gdy w końcu cały przemoczony dotarłem pod furtkę, zauważyłem skuloną postać na schodkach przed domem. Moje serce mimowolnie przez chwilę zaprzestało bicia, by po chwili robić to ze zdwojoną siłą.
Blondyn miał spuszczoną głowę, lekko drżącymi dłońmi obracał w nich swój telefon. Był cały mokry, odpowiednim stwierdzeniem byłoby to, iż jest przemoczony do suchej nitki. Dosłownie.
Co ja mam zrobić? Powinienem stawić czoła problemowi, lecz nie miałem na to najmniejszej ochoty. Nie teraz….
Nagle przed moimi oczami pojawił się obrazek, który wczoraj miałem okazję zobaczyć. Do moich oczu momentalnie napłynęły łzy.
Cofnąłem się o kilka kroków, chcąc już odejść, lecz wtedy chłopak podniósł swój wzrok na mnie.

-Kibum...- Szepnął lekko zdziwiony.- Kibum! Martwiłem się o ciebie!- Posłałem mu najbardziej obojętne spojrzenie na jakie było mnie stać.

-Czemu tu jesteś? Idź do domu.

-Kibummie, to nie tak! Ja ci to wszystko wyjaśnię! – Jonghyun otworzył szybko furtkę stając naprzeciw mnie.

-Dla mnie jest wszystko jasne. Między nami wszystko skończone. – Szybkim ruchem wyminąłem go, lecz on złapał mnie za nadgarstek - Puść mnie natychmiast!

-Kibummie, myślisz, że po tym wszystkim mógłbym cię zdradzić? Jesteśmy ze sobą dwa lata i dla mnie zawsze liczyłeś się tylko ty. Kocham cię tak samo jak na początku, może nawet bardziej, więc proszę daj mi szansę to wszystko wytłumaczyć. Pozwól mi, jeżeli kiedykolwiek mnie kochałeś….- Jego głos się łamał, a usta wyginały się w dziwnym grymasie, lekko przy tym drżąc. 

-Masz pięć minut, Kim Jonghyunie. 



                                                                                                                 …CDN.
_________________________________________________________________________________

Macie jakiś pomysł na nazwę dla tego opowiadania? :D 

wtorek, 12 maja 2015

.

                                                        Annyeong.~
     Przez jakiś czas może mnie tu nie być. Po prostu odechciało mi się pisać. Tak dużo osób widziało poprzedni post, a nikt nie skomentował. Wiem że może to i głupie, ale to trochę przykre~
Tamten rozdział pisałam w czasie testów. Nie chciałam znowu zawalić, więc pisałam w każdym wolnym czasie, a teraz zastanawiam się czy ktoś to w ogóle przeczytał. Nie wiem kiedy wrócę.
Do zobaczenia/ usłyszenia~~~~
~Taerin 

wtorek, 28 kwietnia 2015

Rozdział 8 ^^

Piątek. Dzień przez większość uwielbiany, ale nie przeze mnie. Nie ten piątek. Tego piątku chciałem uniknąć za wszelką cenę, ale tak to bywa, że gdy czegoś nie chcemy, to coś ciągnie do nas jeszcze bardziej. Nim się obejrzałem, a już nastał dzień, którego tak bardzo nie chciałem.
Po co on w ogóle mnie zaprosił do tego kina? No właśnie, nie wiedziałem. 
Stałem przed szafą, przyglądając się idealnie ułożonym ubraniom, które znajdowały się na półce. Po chwili wyciągnąłem z niej czarne obcisłe rurki i zwykły biały t-shirt. Nałożyłem na siebie bluzę po czym wyszedłem z domu. Po dotarciu na miejsce byłem chyba jeszcze bardziej zestresowany niż wcześniej. Usiadłem na ławkę przed wejściem gdyż Minho jeszcze nie było. 
Seans zaczyna się za dwadzieścia minut, a jego jeszcze nie ma! Już wstawałem i miałem zamiar stamtąd odejść, gdy nagle usłyszałem zdyszany głos Choiego. 
-Taemin! Stój!- Krzyknął dobiegając do mnie. Schylił się lekko opierając ręce na kolanach łapczywie próbują nabrać powietrza do płuc. -Przepraszam za spóźnienie, ale moja mama uparła się żebym przed wyjściem pomógł jej przenieść szafę. Co prawda miało zająć to góra dziesięć minuta, a wyszło jak wyszło. 
-Rozumiem, nic się nie stało.- Nie wiedząc czemu poczułem się lepiej gdy jednak się zjawił.
-To co, idziemy?- Zapytał uśmiechając się w ten swój charakterystyczny sposób.
Słodki sposób.
                                                                    ~*~*~
[Minho]
Po skończonym seansie ruszyliśmy w stronę parku popijając swoje truskawkowe shake.
-Tae, jakie jest twoje marzenie?- Zapytałem opadając na pobliską ławkę. Chłopak usiadł obok mnie opierając głowę na oparciu mebla.
-Hmmmm, chciałbym zamieszkać kiedyś w Japonii i tam profesjonalnie tańczyć. A ty? Masz jakieś marzenia?- Na jego twarzy wystąpił szeroki uśmiech. Uwielbiał rozmawiać o tańcu, jeszcze za czasów gimnazjum gdy tylko zapytałem się coś związanego z tym, buzia mu się nie zamykała. Potrafił gadać o tym godzinami przez co widać było że kochał to robić. Gdy tańczy, nie potrafię oderwać od niego wzroku, jego ruchy są wtedy płynne a każdy krok dokładnie przemyślany.
-Chciałbym kiedyś grać w narodowej drużynie piłki nożnej, ale to tylko marzenia. Chociaż mam jeszcze jedno.- Umilkłem na chwilę, myśląc jak odpowiednio ubrać w słowa to, co siedziało mi właśnie w głowie.- Chciałbym, żeby wszystko między nami było tak jak kiedyś....- Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony marszcząc przy tym brwi. 
-Wiesz... Bo ja ci już wybaczyłem i też chciałbym by było jak dawniej, tylko nie śpieszmy się, dobrze?- Wytłumaczył kątem oka obserwując moją reakcję. 
-Naprawdę?! Wybaczyłeś mi?- Powiedziałem to chyba zbyt głośno, gdyż dwie starsze kobiet siedzące nieopodal nas spojrzały się na nas z wyrzutem. 
-Tak, ale to jest ostatnia szansa. Dobrze ją wykorzystaj.- Wstałem z ławki po czym przytuliłem do siebie zdziwionego chłopaka.
-Tym razem tego nie zepsuję. Obiecuję.- Szepnąłem mu do ucha. Jego ciałem wstrząsł niepohamowany dreszcz a chude ramiona oplotły mnie w  pasie przyciągając do siebie jeszcze bliżej. 

                                                                ~*~*~ 
[Key]
Po ostatniej lekcji wyszedłem z budynku czekając przy bramie na Jjonga. Promyczki słońca przyjemnie ogrzewją ciało a temperatura była wprost idealna na spacer. 
       -Bummie~- Nagle z zamyślenia wyrwał mnie cichy, melodyjny głos mojego chłopaka.
       -Yay, jaką mamy dziś piękną pogodę! Aż chce się żyć! To co, na zakupy?
-No bo właśnie o to chodzi. Wiem że ci obiecałem, ale coś bardzo ważnego mi wypadło.- Wyjaśnił uśmiechając się do mnie przepraszająco.
-Dobra, idź. Ja jakoś dam sobie radę. Pa.- Westchnąłem zawiedziony po czym obróciłem się na pięcie idąc przed siebie.
-Kochanie! - Krzyknął nadal stojąc w miejscu. Spojrzałem się na niego przez ramie, uśmiechając się wymuszanie machając na odchodne. 
To już kolejne pod rząd spotkanie które odwołał. Od jakiegoś tygodnia mnie unika ,wmawiając mi że to przez zbliżające się zawody, które równały się z większą ilością treningów. Oczywiście było to kłamstwo. Raz kiedy kończyłem później zajęcia, postanowiłem pójść po niego na salę treningową. Niestety nie było tam nikogo oprócz trenera. Zapytałem wtem kiedy drużyna siatkarska skończyła swój trening, lecz  mężczyzna spojrzał na mnie jak na idiotę i powiedział że dał chłopakom tydzień wolnego. Już wtedy wiedziałem że coś jest nie tak. Wcześniej spędzaliśmy ze sobą prawie cały swój wolny czas, teraz wręcz przeciwnie. 
Bałem się że znalazł sobie kogoś innego. Nie chciałem tego, wiec udawałem że niczego nie widzę. Głupie, prawda? 
Sięgnąłem w kierunku kieszeni szukając w niej telefonu. Najlepszy sposób na doła, to dobicie się jeszcze bardziej przez smutne piosenki. I to właśnie postanowiłem zrobić. 
-Gdzie ja go włożyłem?!- Przeszukałem wszystkie kieszenie w kurtce, spodniach, torbie i nic. Pewnie zostawiłem go w szafce. Cofnąłem się z powrotem do szkoły idąc w stronę holu głównego. Tak jak przypuszczałem, zostawiłem go tam. 
Już miałem wychodzić, gdy nagle usłyszałem jakieś przytłumione głosy. Podświadomość kazała mi to sprawdzić. Może komuś się coś stało i potrzebuje pomocy! Szybkim krokiem poszedłem w tamtą stronę, jednak to co tam zobaczyłem przerosło moje wszelkie oczekiwania. W najmniej uczęszczanej części szkoły stał Jonghyun całujący się z jakąś dziewczyną. Dziewczyną! Z wrażenia telefon upadł mi na ziemię.
Upadające urządzenie na tyle ich otrzeźwiło że oderwali się od siebie. Spojrzałem na swojego już byłego chłopaka ze łzami w oczach. W jego oczach widniało zdziwienie i przerażenie. Zebrałem z podłogi telefon po czym na zważając na krzyki za mną wybiegłem z budynku. Biegłem przed siebie, nie zwracając uwagi na ludzi których trąciłem. Teraz miałem wszystko gdzieś. Chciałem uciec jak najdalej stąd. Jedyne co przychodziło mi teraz na myśl to park. Usiadłem pod najbliższym drzewem i pozwoliłem płynąć łzom. Trzęsącymi rękoma sięgnąłem do kieszeni po ten nieszczęsny telefon. Mam nadzieję że jeszcze działa po bliskim spotkaniu z posadzką szkolną. Tak właściwie gdyby nie on, zapewne nadal byłbym z Jonghyunem. Nigdy bym się tego nie spodziewał, oczywiście miałem jakieś tam podejrzenia, ale były to tylko przypuszczenia w które sam nie wierzyłem. Teraz gdy wiem że to prawda, serce boli mnie jak cholera. Nie mogłem uwierzyć że Dino mnie tak po prostu zdradził. Przecież było dobrze, kłóciliśmy się owszem, ale zaraz od razu godziliśmy. Kochaliśmy się....Ja go kochałem. 
Wybrałem numer do Onew uprzednie naciskając zieloną słuchawkę. Jeden sygnał, drugi, trzecie, nic.
-Cześć, tu Lee Jinki. Nie mogę teraz odebrać, zostaw wiadomość po sygnale.- Przetarłem mokre oczy, które powoli zaczynały ograniczać mi widoczność. Minho. 
-No Cześć.- Po niemal pięciu sekundach mogłem usłyszeć jego radosny głos.
-Minho? Gdzie jesteś?- Zapytałem ledwo słyszalnie. Nawet nie chce sobie wyobrażać, jak  żałośnie muszę teraz  wyglądać.
-Ty płaczesz?! Co się dzieje? Już idę, tylko mów gdzie jesteś! - Kto to?- Usłyszałem jakiś przytłumiony głos w słuchawce.
-Jesteś z kimś? Przepraszam że ci przeszkadzam. 
-Kibum! Gdzie jesteś?! Mów! 
-W parku naprzeciwko mojej ulubionej kawiarni.
-Idziemy! - Już po pięciu minutach zdołałem zobaczyć Minho biegnącego w moją stronę z Taeminem. 
-Boże święty, Kim co się stało?! - Kucnął przy mnie ocierając mi mokre policzki.  
-Key, to przez Jjonga. Prawda?- Zapytał ostrożnie Tae. Słysząc imię mojego byłego zacząłem od nowa płakać. Młodszy przyciągnął mnie do siebie, uspokajająco głaszcząc mnie po włosach. 
-Co ten kretyn zrobił?- Zapytał zdenerwowany Żabol.
-On... on... i ta dziewczyna... bo ja tylko...- Nie umiało mi przejść to przez gardło. Cały czas mam to przed oczami. Tą szczupłą, wytapetowaną brunetkę obejmującą go w pasie i na dodatek całującą się z nim!
-Minho, musimy go stąd zabrać. 
-No tak, idziemy z nim do domu.- Zażądał wstając z trawnika. 
-Nie! On tam pewnie czeka, nie chcę go widzieć na oczy! Nigdy!- Wyłkałem pomiędzy salwami płaczu. 
-Dobra, idziemy do mnie. Nie wie gdzie mieszkam, więc tak będzie łatwiej.

                                                                        ~*~*~ 
[Taemin] 
Otworzyłem pośpiesznie drzwi frontowe przepuszczając w nich chłopaków. Zdjąłem buty od razu odwieszając swoją bluzę na  wieszak.
-Chodźcie, zaprowadzę was do mojego pokoju. - Skierowałem się w stronę schodów od razu pokonując po dwa stopnie. Na szczęście Key zdążył się już trochę uspokoić. Nie wiem dokładnie co tam się stało. Nic nie chce nam powiedzieć, jednak przypuszczam że musiało pójść o coś bardzo ważnego, skoro nawet Minho stwierdził że jest z nim naprawdę źle. Wpuściłem ich do środka otwierając ówcześnie okno w dusznym pokoju.
-Ładnie tu.- Stwierdził Choi rozglądając się. Kibum za to usadowił się na moim łóżku podciągając kolana pod samą brodę. 
-Chcecie coś może do picia albo jedzenia?- Zapytałem jak na gospodarza przystało. 
-Ja podziękuję.
-Bummie?
-Ja też.- Wychrypiał cicho. Nagle ciszę przerwał głośny dzwonek telefonu Minho.
Spojrzał znacząco na telefon to na Key.
-Odbierz, ale weź na głośnik.- Zażądałem bliżej podchodząc do  Żabola.
-Tak? 
-Minho, wiesz może gdzie jest Key? Martwię się o niego.- Odparł zdenerwowany. Key na to stwierdzenie prychnął głośno wstając ze swojego dotychczasowego miejsca.
-Może zamiast mnie poszukaj sobie tamtej laski co?! Nie odzywaj się do mnie, nie dzwoń, nie pisz, nie chcę cię znać! Z nami koniec! Nienawidzę cię Kim Jonghyunie!- Wykrzyczał ze łzami w oczach. Przytuliłem go do siebie głaszcząc go po plecach.
-Bummie! Kochanie, to nie tak jak myślisz! Ja ci to wszystko wyjaśnię!
-Nie mów tak do mnie! To obrzydliwe!- Wysyczał przez zęby.- Rozłącz się Minho. 



--------------------------------------------------------------------------------------------------------Chciałabym was bardzo przeprosić za tak długą nieobecność! <3 
Jestem już po testach i od teraz powinnam zaglądać tu częściej ^^ 
Przepraszam za błędy, ale moja beta wyjechała do Paryża i nie ma jak sprawdzić tekstu~ 
Wgl to chciałabym się was zapytać czy macie może jakiś fajny tytuł dla tego opowiadania?  Ja do teraz nie mam żadnego pomysłu xD
~Taerin 
                                                                                                                                                  

wtorek, 31 marca 2015

Ogłoszenie~

Na samym początku chciałabym was przeprosić. Obiecałam kolejny rozdział wielopartówki ale nie miałam za bardzo na to czasu :/ Testy już za niecałe dwa tygodnie, a do tego nauczyciele zawalają mnie kartkówkami i klasówkami ;; Myślę że "przerwa" będzie trwała około miesiąca~ Przepraszam was jeszcze raz i do zobaczenia~  <3

Zapraszam na mój drugi blog który prowadzę z Mikao~ <3 
*http://mikao-and-taerin-fanfiction.blogspot.com/2015/03/prolog.html *


Ps. Jeśli macie jakieś pytania albo chcielibyście ze mną popisać to zapraszam ^^
E-mail: lee.taerin@onet.eu
Gg: 52519910