Udało mi się wstawić jeszcze przed nowym rokiem co mnie bardzo ucieszyło. Ten rozdział chciałabym dedykować wszystkim komentującym- Kamg Mikao, Cha Grellu , Weronice i Kochającej Żelki jak i tym anonimowym, którzy boją się komentować <3 Nawet nie wiecie jaką to mi daje motywację! Tym razem rozdział wyszedł mi dłuższy, aż 2 072 wyrazów :D
-Nie!
Dość! O czym ja w ogóle myślę?!- krzyknąłem sam do siebie mierzwiąc swoje
włosy. Wyjąłem z kieszeni telefon po czym podłączyłem go do głośników - Czas na trochę relaksu!- włączyłem
odpowiednią piosenkę, dając się ponieść buzującym we mnie emocjom. Taniec był
dla mnie wszystkim. Czymś co mnie uspokajało i w pewnym sensie pomagało myśleć
racjonalnie. Zawsze gdy miałem jakiś problem, tańczyłem. Taniec to jedyne co mi
w życiu dobrze wychodzi, no może jeszcze śpiew, ale to i tak nie jest
wystarczające dla wymagań moich rodziców. Dla nich zawsze liczyły się dobre
oceny i odpowiednie wykształcenie. Według nich taniec oraz śpiew do niczego
dobrego mnie nie zaprowadzi- „to nie jest coś za co utrzymam rodzinę”. Mój brat
twierdzi że robią to tylko dla naszego dobra, ale czy zabranianie spełniania
swojemu dziecku marzeń jest dobre? Dlatego właśnie często między mną a moimi
rodzicielami wybuchały kłótnie, lecz pewnego dnia zgodzili się zapisać mnie do
szkoły w której mógłbym rozwijać swój talent. Byłem ciekawy co skłoniło ich do
tego pomysłu, lecz gdy się tego dowiedziałem byłem na nich wściekły. Okazało
się że wszystko załatwił mój brat. Zapisał mnie do szkoły, zapłacił za wszystko
a rodzice podpisali tylko jakiś papierek który był potrzebny do przyjęcia mnie
do niej. „Niech się przekona na własnej skórze, że ta szkoła mu nic nie da.
Zostanie bez wykształcenia i pracy. A wtedy przyjdzie do nas z podkulonym ogonem
i będzie prosił o pomoc.”- przez te słowa, które usłyszałem przez przypadek,
dostałem motywacji do ciężkiej pracy. Od tego czasu ćwiczę jeszcze ciężej, żeby
pokazać im że potrafię zadbać o swoją przyszłość. Chcę osiągnąć jak najwięcej
bez ich pomocy. Przymknąłem oczy czując napływające do nich łzy. Jak można się
tak zachować? To okropne uczucie gdy ktoś w ciebie nie wierzy i jesteś zdany
sam na siebie. Jedynie brat mnie w tym wspiera. To też dla niego chcę osiągnąć
jak najwięcej potrafię. On we mnie nie zwątpił, tylko jeszcze bardziej
dopingował. Cieszyłem się że go mam. Nie wiem czy poradził bym sobie bez niego.
Nawet nie zauważyłem kiedy łzy zaczęły cieknąć mi po policzkach. Przegryzłem
wargę aby nie wybuchnąć płaczem. Nagle drzwi z rozmachem się otworzyły a w nich
stanął Taesun.
-Na pewno nie jesteś ...- urwał gdy zobaczył moją żałosną osobę.
Podszedł do mnie i przytulił - Tae, nie możesz się poddać! Pamiętaj, ja w
ciebie będę wierzył do końca. Musisz być silny!-pogłaskał mnie po głowie
przyciągając jeszcze bliżej siebie. Przytuliłem się do jego piersi wybuchając
głośnym płaczem.
-Dziękuję- wymamrotałem cicho gdy zdołałem uspokoić swój
szloch.
-No już, już. Nie płaczemy!- odsunął mnie od siebie
wycierając mokre policzki wierzchem dłoni. Spuściłem głowę czując się
zawstydzony całą tą sytuacją.- Głowa do góry! Dasz sobie radę! Musisz pokazać
mi że potrafisz, dobrze?- zapytał głaskając mnie kciukiem po jeszcze wilgotnym
policzku. Pokiwałem głową potwierdzając jego słowa. Uśmiechnąłem się niemrawo-
No i o to chodzi! Trochę pozytywnych emocji! A teraz idziemy na lody! Chodź!- rozkazał
ciągnąc mnie w stronę drzwi. Czy już kiedyś mówiłem że mam najlepszego
brata na świecie?
~*~*~
-Tae! Słyszysz?! Wstawaj! Spóźnisz się do szkoły!- ze snu
wyrwał mnie głos brat jak i lekkie szarpnięcie.
-Tak, tak. Jeszcze pięć minut- odpowiedziałem cicho
przewracając się na drugi bok.
-Jest w pół do ósmej- stanął obok łóżka krzyżując ręce na piersi.
-Co?! Dla czego nie obudziłeś mnie wcześniej?! Przecież się
spóźnię!- wybiegłem z łóżka pędząc do łazienki. Doprowadziłem się do względnego
porządku, szybko wyciągając ubrania z szafy.
-Jesteś już gotowy? Podwiozę cię - doszedł mnie krzyk
Taesuna.
-Już idę, Hyung!- odkrzyknąłem zbiegając po schodach. Już
po chwili przemierzaliśmy tłoczne ulice jego motorem. Chłopaka znacznie
przyspieszył przez co przestraszony jeszcze bardziej uczepiłem się jego pleców.
Zaparkowaliśmy motor przed bramą. Szedłem ostrożnie z maszyny oddając mu kask.
-Szybciej się nie dało?!- spojrzałem na niego z wyrzutem. Hyung
zdjął z głowy kask uśmiechając się zadziornie.
-No nie mów że się przestraszyłeś- powiedział rozbawiony.
-Wcale że nie!- krzyknąłem przez co parę ciekawskich oczu
spojrzało w naszą stronę.
-Oj, nie złość się tak Minni- poczochrał mi włosy
puszczając oczko.
-Spadaj- obrażony odwracając się do niego plecami.
-O której będziesz?- zapytał zakładając już kask.
-Po szesnastej.
-Hwajting!- pokazał gestem ręki. Nie wytrzymałem i parsknąłem
śmiechem- Dobra, idź już bo się spóźnisz.
-Paaa - pomachałem mu po czym wbiegłem do szkoły.
Skierowałem się w stronę sali geograficznej napotykając przy tym spojrzenia
innych uczniów. O co im chodzi? Od kiedy wszedłem tylko do szkoły każdy
patrzy na mnie jakby mnie pierwszy raz widział.
-Hej Minni!-
usłyszałem niespodziewanie przy swoim uchu przez co podskoczyłem przestraszony.
-Boże, Minho! Nie strasz mnie tak !-uderzyłem go lekko w
ramię.
-Ładnie ci do twarzy z blond włosami- na potwierdzenie
wskazał głową grupkę dziewczyn, które stały w kółku patrząc się w naszą stronę
z uwielbieniem.
-To dlatego każdy się na mnie tak patrzy- szepnąłem cicho
do siebie, lecz nie umknęło to uwadze Żabola.
-Masz może czas po lekcjach?- uśmiechnął się do mnie w ten
swój uroczy sposób.
- Dziś mam trening, a czemu pytasz?
-Przyjdę z Jonghyunem- puścił do mnie oczko i odszedł w
stronę grupki chłopaków, którzy patrzyli się w naszą stronę nawołując go gestem
dłoni. W tym samym momencie w budynku rozbrzmiał dzwonek, oznajmujący początek
lekcji.
~*~*~
Siedziałem na stołówce robiąc poprawki w szkicowniku. Nagle
zza moich pleców wyrósł Key patrząc na to co robię. Zamknąłem zeszyt kładąc go
na stół. Nie lubiłem gdy ktoś go ogląda. To w jakimś sensie przypominało mi
pamiętnik. Rysowałem tam wszystkie ruchy które przychodziły mi do głowy.
-Ej noooo, ja tu oglądałam!- dźgną mnie palcem w ramię.
-Trudno- wytknąłem mu język. Już miałem chować zeszyt, gdy
nagle podbiegł Jonghyun i chwycił zeszyt z wrednym uśmieszkiem.
-A co to?- zapytał rozbawiony patrząc się raz na mnie raz
na swojego chłopaka.
-Chociaż raz się na coś przydałeś- Kibum podbiegł do Dino
po czym zaczęli oglądać zawartość pamiętnika. Podszedłem do nich próbując
odebrać mi moją własność, lecz on stanęli tak że nie miałem do niego dostępu.
-No ej! Oddajcie mi go nooo!- po dwóch minutach
zrezygnowany usiadłem przy stoliku przegryzając nerwowo wargę.
-Wowowowwow! Przecież to jest świetne! Musisz to zatańczyć
dziś na treningu!- wskazał palcem na stronę na której były naszkicowane ruchy
do piosenki pod tytułem "Dander".
-Coś ty, ja tak tylko to sobie rysowałem- po chwili do
stolika dosiadł się uśmiechnięty Minho wraz z Onew.
-O czym tak namiętnie rozmawiacie?- zapytał Jinki patrząc
podejrzanie na chłopaków. Jong uśmiechnął się przebiegle szepcąc coś na ucho
swojemu chłopakowi. Key roześmiał się chytrze patrząc się kokieteryjnie na
najstarszego.
-Jeśli chcesz wiedzieć...- przy tym powoli przejechał
językiem po swoich wargach, uważnie przyglądając się reakcji starszego.
-Dobra, ja nic nie mówiłem! Nic nie chcę wiedzieć! Koniec
tematu!- tłumacząc się zaczął wymachiwać rękoma przez co Żabol prawie dostał w
twarz. Po chwili się uspokoił i spuścił zażenowany głowę.
-No, więc Taeś... Proszę~ - zaświergotał mi nad uchem
uwieszając mi się na ramieniu. Pokręciłem przecząco głową- Taemin~ Taeminni~
Taeminku~ Taeś~ Minni~
-Nie.
-O co chodzi?- zapytał zdezorientowany brunet.
-O! Może ty mi pomożesz. No więc może ty wiesz jak
przekonać mi Taemina do tego żeby zatańczył mi to- wskazał palcem na kartkę
zeszytu- na treningu?
-To proste- stwierdził wzruszając ramionami. A to ciekawe
jak spróbuje mnie namówić. Ja się nie dam!- Tae co powiesz na dwa kartoniki
mleka bananowego?- spojrzałem na Minho piorunując go wzrokiem. Nieeee tylko nie
to! Ta szuja wie że za mleko zrobię wszystko, no może nie wszystko…
-Trzy- odpowiedziałem cicho.
-Okej. Załatwione- Kibum patrzał na nas zdumiony.
-Kochamciękochamciękochamcię!
-Za to pozwolisz mi i Jjongowi przyjść na trening.
-Oczywiście!- rzucił się na tego płaza i zaczął go tulić.
~*~*~
Po zajęciach nastąpił ten nieszczęsny trening. Szedłem tam
jak na skazanie. Czemu ja się
w ogóle na o zgodziłem?! Wszedłem
do pomieszczenia zamykając za sobą drzwi. Widziałem uważne spojrzenia
skamieliny jak i tego przerośniętego płaza na sobie.
-Minni już jesteś!- uśmiechnął się i podbiegł do mnie
obejmując mnie ramieniem-Dyrektor kazał nam zatańczyć jakiś dobry układ na dniu
otwarty który będzie za 2 miesiące. Jak co roku będą tam jakieś przedstawienia,
konkursy itd. Wiem że nie mamy dużo czasu na przygotowanie się jednak myślę że
damy radę!
-Um, a to będzie jakiś układ który już umiemy?- zapytała
wysoka brunetka.
-Nie, układ będzie całkiem inny niż te które zawsze
tańczymy. Co prawda muszę tam jeszcze ustalić kilka poprawek, ale myślę że się
wyrobię. Taemin no dalej- popchnął mnie na środek sali. Stałem nie rozumiejąc o
co mu chodzi.
-Co?
-No pokaż im ten układ – uśmiechnął się szerzej kręcąc
głową z dezaprobatą.
-Jaki układ ? - O
co mu chodzi? Jaki znowu układ?
-No twój układ. Jest genialny i będzie się nadawał
idealnie.- Zacząłem się rozciągać, skupiając
się na tym aby przypomnieć sobie wszystkie ruchy. Minho i Jjong siedzieli
grzecznie w koncie sali przyglądając się wszystkiemu uważnie. Pamiętam, kiedyś dla niego
zatańczyłem... Podałem
telefon jakiemuś chłopakowi pokazując jaką piosenkę ma puścić. Gdy usłyszałem
muzykę zacząłem się poruszać w jej rytm. Wszystkie moje ruchy były płynne i
dopracowane.Cicho nucąc piosenkę wykonywałem coraz to różniejsze ruchy.
Zamknąłem oczy dając się ponieść. Gdy skończyłem, otworzyłem oczy i spojrzałem
zasapany na resztę. Każdy patrzał się na mnie oniemiały, nawet Key.
-To jest zajebiste!- krzyknął Jonghyun.
-Hah dzięki - odpowiedziałem nieco zawstydzony. To naprawdę jest takie dobre?
-Wow! To było świetne
oppa! - powiedziała jedna z dziewczyn. Uśmiechnąłem się do niej w podzięce,
przez co ona zawstydzona spuściła wzrok.
-Szczerze mówiąc, nie spodziewałem że wyjdzie to aż tak
dobrze- przyznał.
-Oppa, kto to śpiewa? Ta osoba ma przepiękny głos!
-Um, no
to jest moja piosenka. W sensie ja ją tylko śpiewam, a tekst napisał mój brat.
-Wiedziałem
że skądś kojarzę ten głos! - Kibum pociągną mnie na koniec sali gdzie siedzieli
chłopacy- Rozciągnijcie się to zaczniemy uczyć się układy- krzyknął do reszty
grupy która wymieniali się obiekcjami na temat piosenki jak i moim tańcu.
-I jak
wam się podobało?- Key usiadł na kolanach swojego chłopaka a ja oparłem się o
ścianę obok Żabola.
-Nawet
nie wiem co powiedzieć...-przyznał nadal oniemiały Minho.
-A według
mnie to było zajebiste! Wszystkim szczęki opadły! - zaśmiałem się na te słowa –
A w ogóle, jak ty to nagrałeś? To wygląda tak profesjonalnie!
-Mój brat
pracuje w wytwórni muzycznej. Jest dźwiękowcem, dlatego ma dostęp do takiego
sprzętu. W wakacje nudziło mi się więc zaproponował mi żebym poszedł z nim do
pracy. Zaśpiewałem jego piosenkę, on natomiast ją ładnie obrobił i tak jakoś
wyszło- widać było że Jjonga to interesuje.
-Dobra,
Tae wracamy. Trzeba zacząć się uczyć kroków.
Przez
całą godzinę uczyłem wszystkich ruchów. Byłem z siebie dumny. Każdy co chwilę mnie
zachwalał i mówił że mam talent. Po
skończeniu zajęć, zmęczony do granic możliwości chwyciłem za torbę, pożegnałem
się ze wszystkimi zacząłem kierować się w stronę wyjścia.
-Taemin!
Zaczekaj!- odwróciłem się i ujrzałem biegnącego w moją stronę Choiego- Mogę cię
odprowadzić?
-Jeśli
chcesz- wzruszyłem ramionami idąc przed siebie. Może wyglądam na opanowanego,
ale w środku aż mnie skręca. Boję się że znowu to wszystko wróci. Te uczucia
przez które mnie odrzucił…
-Jesteś
na mnie zły?- zapytał przerywając głuchą ciszę.
-Nie.
Czemu?
-Tak
tylko... Um, co robisz w piątek?
-W sumie
to pewnie nic ciekawego.
-A
miałbyś może ochotę na jakiś wypad do kina albo coś?
-Chętnie-
pokiwałem głową uśmiechając się. Wiedziałem że nie powinienem, ale nie mogłem
mu odmówić. Całą drogę śmialiśmy się, rozmawialiśmy, wspominaliśmy stare czasy.
Jednak "tego" tematu nikt nie miał odwagi poruszyć. Po piętnastu
minutach drogi dotarliśmy pod mój dom. Chłopak przybliżył się do mnie tak że
prawie stykaliśmy się nosami. Moje serce zaczęło bić trzy razy szybciej niż
powinno a oddech zrobił się płytki. Przysunął się jeszcze bliżej tak, że czułem
jego oddech na swoich ustach. Po chwili jego ciepłe usta zetknęły się z moimi,
muskając je lekko. Oddałem pocałunek, przysuwając go bliżej siebie. Nagle w
mojej głowie zabrzmiał cichy głosik "
A co jeśli się znowu w nim zakochasz, a on znowu cię zrani?". Oderwałem się od niego spuszczając
wzrok.
-Przepraszam.
My nie powinniśmy- wyjaśniłem cicho odwracając się na pięcie. Otwierałem już furtkę
, lecz on chwycił mnie za nadgarstek skutecznie zatrzymując. Nie umiałem się
odwrócić i spojrzeć mu w oczy...
-Nie
wiem, czy jesteś świadomy tego, co tutaj zrobiliśmy, jednak jeśli nie uwierzysz
w to na początku, będę czekał aż pewnego dnia zrobimy to ponownie- przez jego
zagadkowy ton przeszły mnie ciarki. Puścił moją dłoń odchodząc. Odwróciłem się
patrząc jak jego sylwetka znika wśród zatłoczonych ulic Seul'u.
Co miały oznaczać te słowa? Czy on … ?
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W związku z nadchodzącym Nowym Rokiem, chciałabym życzyć wam dużo k-pop'u, dużo yaoi, spotkania ukochanego biasa, żebyście się nie wstydzili tego co kochacie, bo wiemy niestety, że są tacy ludzie, którym nie podoba się to czym się interesujemy i czego słuchamy przez co niektórzy z nas są poniżani czy wyśmiewani. Olejmy to... pokażmy im, że mamy to w nosie i zarażajmy innych naszą miłością do Azjatów i k-pop'u. Życzę wszystkim k-popowcom przyjazdu ich ukochanego zespołu do Polski- a w szczególności SHINee <3 Niestety nasi idole niechętnie nas odwiedzają, ale miejmy nadzieję że z Nowym Rokiem to się zmieni. Wszystkiego Najlepszego~ ! <3











