środa, 31 grudnia 2014

rozdział 6 ^^

Udało mi się wstawić jeszcze przed nowym rokiem co mnie bardzo ucieszyło. Ten rozdział chciałabym dedykować wszystkim komentującym- Kamg Mikao, Cha Grellu , Weronice i Kochającej Żelki jak i tym anonimowym, którzy boją się komentować <3 Nawet nie wiecie jaką to mi daje motywację! Tym razem rozdział wyszedł mi dłuższy, aż 2 072 wyrazów :D 



-Nie! Dość! O czym ja w ogóle myślę?!- krzyknąłem sam do siebie mierzwiąc swoje włosy. Wyjąłem z kieszeni telefon po czym podłączyłem go do głośników    - Czas na trochę relaksu!- włączyłem odpowiednią piosenkę, dając się ponieść buzującym we mnie emocjom. Taniec był dla mnie wszystkim. Czymś co mnie uspokajało i w pewnym sensie pomagało myśleć racjonalnie. Zawsze gdy miałem jakiś problem, tańczyłem. Taniec to jedyne co mi w życiu dobrze wychodzi, no może jeszcze śpiew, ale to i tak nie jest wystarczające dla wymagań moich rodziców. Dla nich zawsze liczyły się dobre oceny i odpowiednie wykształcenie. Według nich taniec oraz śpiew do niczego dobrego mnie nie zaprowadzi- „to nie jest coś za co utrzymam rodzinę”. Mój brat twierdzi że robią to tylko dla naszego dobra, ale czy zabranianie spełniania swojemu dziecku marzeń jest dobre? Dlatego właśnie często między mną a moimi rodzicielami wybuchały kłótnie, lecz pewnego dnia zgodzili się zapisać mnie do szkoły w której mógłbym rozwijać swój talent. Byłem ciekawy co skłoniło ich do tego pomysłu, lecz gdy się tego dowiedziałem byłem na nich wściekły. Okazało się że wszystko załatwił mój brat. Zapisał mnie do szkoły, zapłacił za wszystko a rodzice podpisali tylko jakiś papierek który był potrzebny do przyjęcia mnie do niej. „Niech się przekona na własnej skórze, że ta szkoła mu nic nie da. Zostanie bez wykształcenia i pracy. A wtedy przyjdzie do nas z podkulonym ogonem i będzie prosił o pomoc.”- przez te słowa, które usłyszałem przez przypadek, dostałem motywacji do ciężkiej pracy. Od tego czasu ćwiczę jeszcze ciężej, żeby pokazać im że potrafię zadbać o swoją przyszłość. Chcę osiągnąć jak najwięcej bez ich pomocy. Przymknąłem oczy czując napływające do nich łzy. Jak można się tak zachować? To okropne uczucie gdy ktoś w ciebie nie wierzy i jesteś zdany sam na siebie. Jedynie brat mnie w tym wspiera. To też dla niego chcę osiągnąć jak najwięcej potrafię. On we mnie nie zwątpił, tylko jeszcze bardziej dopingował. Cieszyłem się że go mam. Nie wiem czy poradził bym sobie bez niego. Nawet nie zauważyłem kiedy łzy zaczęły cieknąć mi po policzkach. Przegryzłem wargę aby nie wybuchnąć płaczem. Nagle drzwi z rozmachem się otworzyły a w nich stanął Taesun.
-Na pewno nie jesteś ...- urwał gdy zobaczył moją żałosną osobę. Podszedł do mnie i przytulił - Tae, nie możesz się poddać! Pamiętaj, ja w ciebie będę wierzył do końca. Musisz być silny!-pogłaskał mnie po głowie przyciągając jeszcze bliżej siebie. Przytuliłem się do jego piersi wybuchając głośnym płaczem.
-Dziękuję- wymamrotałem cicho gdy zdołałem uspokoić swój szloch.
-No już, już. Nie płaczemy!- odsunął mnie od siebie wycierając mokre policzki wierzchem dłoni. Spuściłem głowę czując się zawstydzony całą tą sytuacją.- Głowa do góry! Dasz sobie radę! Musisz pokazać mi że potrafisz, dobrze?- zapytał głaskając mnie kciukiem po jeszcze wilgotnym policzku. Pokiwałem głową potwierdzając jego słowa. Uśmiechnąłem się niemrawo- No i o to chodzi! Trochę pozytywnych emocji! A teraz idziemy na lody! Chodź!- rozkazał ciągnąc mnie w stronę drzwi. Czy już kiedyś mówiłem że mam najlepszego brata na świecie? 
                                                                      ~*~*~
-Tae! Słyszysz?! Wstawaj! Spóźnisz się do szkoły!- ze snu wyrwał mnie głos brat jak i lekkie szarpnięcie.
-Tak, tak. Jeszcze pięć minut- odpowiedziałem cicho przewracając się na drugi bok.
-Jest w pół do ósmej- stanął obok łóżka krzyżując ręce na piersi.
-Co?! Dla czego nie obudziłeś mnie wcześniej?! Przecież się spóźnię!- wybiegłem z łóżka pędząc do łazienki. Doprowadziłem się do względnego porządku, szybko wyciągając ubrania z szafy.
-Jesteś już gotowy? Podwiozę cię - doszedł mnie krzyk Taesuna.
-Już idę, Hyung!- odkrzyknąłem zbiegając po schodach. Już po chwili przemierzaliśmy tłoczne ulice jego motorem. Chłopaka znacznie przyspieszył przez co przestraszony jeszcze bardziej uczepiłem się jego pleców. Zaparkowaliśmy motor przed bramą. Szedłem ostrożnie z maszyny oddając mu kask.
-Szybciej się nie dało?!- spojrzałem na niego z wyrzutem. Hyung zdjął z głowy kask uśmiechając się zadziornie.
-No nie mów że się przestraszyłeś- powiedział rozbawiony.
-Wcale że nie!- krzyknąłem przez co parę ciekawskich oczu spojrzało w naszą stronę.
-Oj, nie złość się tak Minni- poczochrał mi włosy puszczając oczko.
-Spadaj- obrażony odwracając się do niego plecami.
-O której będziesz?- zapytał zakładając już kask.
-Po szesnastej.
-Hwajting!- pokazał gestem ręki. Nie wytrzymałem i parsknąłem śmiechem- Dobra, idź już bo się spóźnisz.
-Paaa - pomachałem mu po czym wbiegłem do szkoły. Skierowałem się w stronę sali geograficznej napotykając przy tym spojrzenia innych uczniów. O co im chodzi? Od kiedy wszedłem tylko do szkoły każdy patrzy na mnie jakby mnie pierwszy raz widział. 
-Hej Minni!- usłyszałem niespodziewanie przy swoim uchu przez co podskoczyłem przestraszony.
-Boże, Minho! Nie strasz mnie tak !-uderzyłem go lekko w ramię.
-Ładnie ci do twarzy z blond włosami- na potwierdzenie wskazał głową grupkę dziewczyn, które stały w kółku patrząc się w naszą stronę z uwielbieniem.
-To dlatego każdy się na mnie tak patrzy- szepnąłem cicho do siebie, lecz nie umknęło to uwadze Żabola.
-Masz może czas po lekcjach?- uśmiechnął się do mnie w ten swój uroczy sposób.
- Dziś mam trening, a czemu pytasz?
-Przyjdę z Jonghyunem- puścił do mnie oczko i odszedł w stronę grupki chłopaków, którzy patrzyli się w naszą stronę nawołując go gestem dłoni. W tym samym momencie w budynku rozbrzmiał dzwonek, oznajmujący początek lekcji.
                                                                   ~*~*~
Siedziałem na stołówce robiąc poprawki w szkicowniku. Nagle zza moich pleców wyrósł Key patrząc na to co robię. Zamknąłem zeszyt kładąc go na stół. Nie lubiłem gdy ktoś go ogląda. To w jakimś sensie przypominało mi pamiętnik. Rysowałem tam wszystkie ruchy które przychodziły mi do głowy.
-Ej noooo, ja tu oglądałam!- dźgną mnie palcem w ramię.
-Trudno- wytknąłem mu język. Już miałem chować zeszyt, gdy nagle podbiegł Jonghyun i chwycił zeszyt z wrednym uśmieszkiem.
-A co to?- zapytał rozbawiony patrząc się raz na mnie raz na swojego chłopaka.
-Chociaż raz się na coś przydałeś- Kibum podbiegł do Dino po czym zaczęli oglądać zawartość pamiętnika. Podszedłem do nich próbując odebrać mi moją własność, lecz on stanęli tak że nie miałem do niego dostępu.
-No ej! Oddajcie mi go nooo!- po dwóch minutach zrezygnowany usiadłem przy stoliku przegryzając nerwowo wargę.
-Wowowowwow! Przecież to jest świetne! Musisz to zatańczyć dziś na treningu!- wskazał palcem na stronę na której były naszkicowane ruchy do piosenki pod tytułem "Dander".
-Coś ty, ja tak tylko to sobie rysowałem- po chwili do stolika dosiadł się uśmiechnięty Minho wraz z Onew.
-O czym tak namiętnie rozmawiacie?- zapytał Jinki patrząc podejrzanie na chłopaków. Jong uśmiechnął się przebiegle szepcąc coś na ucho swojemu chłopakowi. Key roześmiał się chytrze patrząc się kokieteryjnie na najstarszego.
-Jeśli chcesz wiedzieć...- przy tym powoli przejechał językiem po swoich wargach, uważnie przyglądając się reakcji starszego.
-Dobra, ja nic nie mówiłem! Nic nie chcę wiedzieć! Koniec tematu!- tłumacząc się zaczął wymachiwać rękoma przez co Żabol prawie dostał w twarz. Po chwili się uspokoił i spuścił zażenowany głowę.
-No, więc Taeś... Proszę~ - zaświergotał mi nad uchem uwieszając mi się na ramieniu. Pokręciłem przecząco głową- Taemin~ Taeminni~ Taeminku~ Taeś~ Minni~
-Nie.
-O co chodzi?- zapytał zdezorientowany brunet.
-O! Może ty mi pomożesz. No więc może ty wiesz jak przekonać mi Taemina do tego żeby zatańczył mi to- wskazał palcem na kartkę zeszytu- na treningu?
-To proste- stwierdził wzruszając ramionami. A to ciekawe jak spróbuje mnie namówić. Ja się nie dam!- Tae co powiesz na dwa kartoniki mleka bananowego?- spojrzałem na Minho piorunując go wzrokiem. Nieeee tylko nie to! Ta szuja wie że za mleko zrobię wszystko, no może nie wszystko…
-Trzy- odpowiedziałem cicho.
-Okej. Załatwione- Kibum patrzał na nas zdumiony.
-Kochamciękochamciękochamcię!
-Za to pozwolisz mi i Jjongowi przyjść na trening.
-Oczywiście!- rzucił się na tego płaza i zaczął go tulić.
                                                                             ~*~*~
Po zajęciach nastąpił ten nieszczęsny trening. Szedłem tam jak na skazanie. Czemu ja się w ogóle na o zgodziłem?! Wszedłem do pomieszczenia zamykając za sobą drzwi. Widziałem uważne spojrzenia skamieliny jak i tego przerośniętego płaza na sobie.
-Minni już jesteś!- uśmiechnął się i podbiegł do mnie obejmując mnie ramieniem-Dyrektor kazał nam zatańczyć jakiś dobry układ na dniu otwarty który będzie za 2 miesiące. Jak co roku będą tam jakieś przedstawienia, konkursy itd. Wiem że nie mamy dużo czasu na przygotowanie się jednak myślę że damy radę!
-Um, a to będzie jakiś układ który już umiemy?- zapytała wysoka brunetka.
-Nie, układ będzie całkiem inny niż te które zawsze tańczymy. Co prawda muszę tam jeszcze ustalić kilka poprawek, ale myślę że się wyrobię. Taemin no dalej- popchnął mnie na środek sali. Stałem nie rozumiejąc o co mu chodzi.
-Co?
-No pokaż im ten układ – uśmiechnął się szerzej kręcąc głową z dezaprobatą.
-Jaki układ ? - O co mu chodzi? Jaki znowu układ?
-No twój układ. Jest genialny i będzie się nadawał idealnie.-  Zacząłem się rozciągać, skupiając się na tym aby przypomnieć sobie wszystkie ruchy. Minho i Jjong siedzieli grzecznie w koncie sali przyglądając się wszystkiemu uważnie. Pamiętam, kiedyś dla niego zatańczyłem... Podałem telefon jakiemuś chłopakowi pokazując jaką piosenkę ma puścić. Gdy usłyszałem muzykę zacząłem się poruszać w jej rytm. Wszystkie moje ruchy były płynne i dopracowane.Cicho nucąc piosenkę wykonywałem coraz to różniejsze ruchy. Zamknąłem oczy dając się ponieść. Gdy skończyłem, otworzyłem oczy i spojrzałem zasapany na resztę. Każdy patrzał się na mnie oniemiały, nawet Key.
-To jest zajebiste!- krzyknął Jonghyun.
-Hah dzięki - odpowiedziałem nieco zawstydzony. To naprawdę jest takie dobre?
-Wow! To było świetne oppa! - powiedziała jedna z dziewczyn. Uśmiechnąłem się do niej w podzięce, przez co ona zawstydzona spuściła wzrok.
-Szczerze mówiąc, nie spodziewałem że wyjdzie to aż tak dobrze- przyznał.
-Oppa, kto to śpiewa? Ta osoba ma przepiękny głos!
-Um, no to jest moja piosenka. W sensie ja ją tylko śpiewam, a tekst napisał mój brat.
-Wiedziałem że skądś kojarzę ten głos! - Kibum pociągną mnie na koniec sali gdzie siedzieli chłopacy- Rozciągnijcie się to zaczniemy uczyć się układy- krzyknął do reszty grupy która wymieniali się obiekcjami na temat piosenki jak i moim tańcu.
-I jak wam się podobało?- Key usiadł na kolanach swojego chłopaka a ja oparłem się o ścianę obok Żabola.
-Nawet nie wiem co powiedzieć...-przyznał nadal oniemiały Minho.
-A według mnie to było zajebiste! Wszystkim szczęki opadły! - zaśmiałem się na te słowa – A w ogóle, jak ty to nagrałeś? To wygląda tak profesjonalnie!
-Mój brat pracuje w wytwórni muzycznej. Jest dźwiękowcem, dlatego ma dostęp do takiego sprzętu. W wakacje nudziło mi się więc zaproponował mi żebym poszedł z nim do pracy. Zaśpiewałem jego piosenkę, on natomiast ją ładnie obrobił i tak jakoś wyszło- widać było że Jjonga to interesuje.
-Dobra, Tae wracamy. Trzeba zacząć się uczyć kroków.
Przez całą godzinę uczyłem wszystkich ruchów. Byłem z siebie dumny. Każdy co chwilę mnie zachwalał i mówił że mam talent.  Po skończeniu zajęć, zmęczony do granic możliwości chwyciłem za torbę, pożegnałem się ze wszystkimi zacząłem kierować się w stronę wyjścia.
-Taemin! Zaczekaj!- odwróciłem się i ujrzałem biegnącego w moją stronę Choiego- Mogę cię odprowadzić?
-Jeśli chcesz- wzruszyłem ramionami idąc przed siebie. Może wyglądam na opanowanego, ale w środku aż mnie skręca. Boję się że znowu to wszystko wróci. Te uczucia przez które mnie odrzucił…
-Jesteś na mnie zły?- zapytał przerywając głuchą ciszę.
-Nie. Czemu?
-Tak tylko... Um, co robisz w piątek?
-W sumie to pewnie nic ciekawego.
-A miałbyś może ochotę na jakiś wypad do kina albo coś? 
-Chętnie- pokiwałem głową uśmiechając się. Wiedziałem że nie powinienem, ale nie mogłem mu odmówić. Całą drogę śmialiśmy się, rozmawialiśmy, wspominaliśmy stare czasy. Jednak "tego" tematu nikt nie miał odwagi poruszyć. Po piętnastu minutach drogi dotarliśmy pod mój dom. Chłopak przybliżył się do mnie tak że prawie stykaliśmy się nosami. Moje serce zaczęło bić trzy razy szybciej niż powinno a oddech zrobił się płytki. Przysunął się jeszcze bliżej tak, że czułem jego oddech na swoich ustach. Po chwili jego ciepłe usta zetknęły się z moimi, muskając je lekko. Oddałem pocałunek, przysuwając go bliżej siebie. Nagle w mojej głowie zabrzmiał cichy głosik " A co jeśli się znowu w nim zakochasz, a on znowu cię zrani?". Oderwałem się od niego spuszczając wzrok.
-Przepraszam. My nie powinniśmy- wyjaśniłem cicho odwracając się na pięcie. Otwierałem już furtkę , lecz on chwycił mnie za nadgarstek skutecznie zatrzymując. Nie umiałem się odwrócić i spojrzeć mu w oczy...
-Nie wiem, czy jesteś świadomy tego, co tutaj zrobiliśmy, jednak jeśli nie uwierzysz w to na początku, będę czekał aż pewnego dnia zrobimy to ponownie- przez jego zagadkowy ton przeszły mnie ciarki. Puścił moją dłoń odchodząc. Odwróciłem się patrząc jak jego sylwetka znika wśród zatłoczonych ulic Seul'u.
Co miały oznaczać te słowa? Czy on … ?     

                                                                                                                   
                                          

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W związku z nadchodzącym Nowym Rokiem, chciałabym życzyć wam dużo k-pop'u, dużo yaoi, spotkania ukochanego biasa, żebyście się nie wstydzili tego co kochacie, bo wiemy niestety, że są tacy ludzie, którym nie podoba się to czym się interesujemy i czego słuchamy przez co niektórzy z nas są poniżani czy wyśmiewani. Olejmy to... pokażmy im, że mamy to w nosie i zarażajmy innych naszą miłością do Azjatów i k-pop'u. Życzę wszystkim k-popowcom przyjazdu ich ukochanego zespołu do Polski- a w szczególności SHINee <3 Niestety nasi idole niechętnie nas odwiedzają, ale miejmy nadzieję że z Nowym Rokiem to się zmieni. Wszystkiego Najlepszego~ ! <3 

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Rozdział 5 ^^

Przepraszam za wszelkie opóźnienia jak i za błędy^^ Miłego czytania~ ^-^


Wróciliśmy do stołówki siadając na niewygodnych krzesłach. Skrzyżowałem ręce na piersi odwracając
głową w drugą stronę, żeby nie musieć oglądać twarzy swojego chłopaka.
-No już Bummi, nie gniewaj się. Muszą sobie wszystko wyjaśnić bo widać że nie jest między nimi dobrze a my nie powinniśmy im przeszkadzać- wyjaśnił.
-No wiem, ale to było takie słodkie- powiedziałem rozczulony- Chciałem jeszcze trochę popatrzeć- wywinąłem usta w podkówkę patrząc na niego niewinnie. Jongi zaśmiał się głośno całując mnie w policzek.
-Zobaczysz, niedługo będziesz miał takie widoki na co dzień. Coś mi się wydaje że będą razem.-stwierdził przyciągając mnie bliżej siebie.
-Właśnie! – krzyknąłem przez co parę osób z oburzeniem spojrzało w naszą stronę – A ty głupi dinozaurze mówiłeś mi że on jest hetero!- powiedziałem z wyrzutem.
-Tak mi się wydawało. Poza tym kiedyś mówił o jakieś osobie, którą zranił i bardzo chciałby się spotkać jeszcze raz z tą osobą i wszystko wyjaśnić. Byłem przekonany że chodzi o jakąś dziewczynę – oznajmił.
-Myślisz..-przerwałem niedowierzając- Myślisz że chodzi o Taemina ?! –spojrzałem na niego z niedowierzaniem.
-To tylko moje domysły. Nie słyszeliśmy ich rozmowy więc nie wiemy wszystkiego – stwierdził.
-No w sumie masz rację, ale od początku wiedziałem że coś jest nie tak. I ja się tego dowiem!
-Eh, Key nie rób głupstw. A nawet jeśli jak chcesz to zrobić?- zapytał.
-Mam już jeden pomysł!- oznajmiłem wstając z krzesła, w tym samym momencie w pomieszczeniu rozbrzmiał dzwonek na lekcje.- Muszę lecieć!- Już miałem iść w stronę wyjścia lecz Jonghyun sprawnie złapał mnie za nadgarstek i pociągnął tak iż wylądowałem na jego kolanach. Dino uśmiechnął się triumfalnie na co wywróciłem oczami śmiejąc się cicho. Chwycił mój podbródek i pocałował mnie lekko w nieco rozchylone usta. Niemal od razu odwzajemniłem tą miłą pieszczotę. Ludzie przechodzili obok nas obojętnie nie zwracając większej uwagi na to co robimy. Dla nich była to norma. Każdy w szkole wiedział o naszym związku i nie przeszkadzało nam to, wręcz przeciwnie cieszyłem się że wiedzą i nie musimy się ukrywać ze swoimi uczuciami. Po chwili oderwaliśmy się od siebie.
-Aish! Przez ciebie spóźnię się na lekcję!- krzyknąłem na odchodnym zanim zniknąłem za dużymi szklanym drzwiami. Pobiegłem w stronę Sali biologicznej gdzie powinniśmy mieć teraz lekcję. Podszedłem do chłopaka opierając swój ciężar ciała na jego ramionach. Spojrzałem na jego twarz gdzie widniał soczysty rumieniec. Uśmiechnąłem się pod nosem przybliżając się do chłopaka.
-A co ty taki czerwony?- zapytałem rozbawiony dźgając go palcem w policzek.
-Co? Um, wydaje ci się.- zbył mnie machnięciem ręki chowając twarz wśród długich włosów opadających na ramiona.
-Pewnie tak. Tae masz może dziś czas? Jonghyun ma dziś trening a ja nie mam z kim pójść na zakupy – powiedziałem patrząc się na niego błagalnie.
-Jasne, pójdę z tobą! Już dawno chciałem się wybrać na jakieś, ale nigdy nie miałem na to ani ochoty ani czasu- oznajmił z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Świetnie!- po chwili pod klasę przyszedł młody biolog otwierając nam klasę. Specjalnie usiadłem z tyłu aby mieć dobry widok na tą dwójkę. Widziałem jak Minho ukradkiem spogląda w stronę młodszego, lecz gdy ich spojrzenia się spotykały oby dwaj odwracali wzrok. Jak małe dzieci. Po lekcjach od razu dorwałem Lee chcąc jak najszybciej wypytać chłopaka o zdarzenie z przed paru godzin. No to zaczynamy!
-Tae, od kiedy znasz żabola?- padło pierwsze pytanie. Chłopak przez dłuższy czas nic nie odpowiadał więc spojrzałem w jego stronę. Taemin przegryzał lekko wargę widocznie nad czym się zastanawiając.
-Um, znałem go jeszcze przed przyjazdem tutaj. Kiedyś byliśmy bliskimi przyjaciółmi- powiedział smutno opuszczając nieco głowę w dół. A jednak!
-Kiedyś? – zapytałem podchwytliwie . Czy to możliwe że chodzi o niego?
-Tak. Moglibyśmy o tym nie rozmawiać ?
-Naturalnie- przytaknąłem głową.
- Mógłbyś mi pomóc?- zapytał.
-Jasne! O co chodzi?- podszedłem do niego bliżej myśląc że będzie potrzebował rady dotyczącej tego gada.
-Zauważyłem że dłużą wagę przywiązujesz do wygląd. Od dawna chciałem zmienić swój styl? Tak. Myślę że można to tak określić. Dokładniej chodzi mi o styl ubioru- powiedział kiwając z zamyśleniem głową.
-Serio?! Chcesz żebym ci pomógł?!- zapytałem podekscytowany niedowierzając.
-No… tak- powiedział ostrożnie dziwiąc się moim zachowaniem.
-No to na co my czekamy?! Chodź.- pociągnąłem go w stronę regałów ze spodniami– Myślę że spodnie z dziurami idealnie będą do ciebie pasować. Masz długie nogi i one będą je bardziej eksponować. Przymierz - podałem mu dwie pary spodni obserwując jak ginie za kotarą szarego materiału. Po chwili wyszedł z pomieszczenia podchodząc do mnie.
-One są boskie! Musisz je mieć!- powiedziałem zachwycony.-Do tych spodni idealnie będzie pasowała ta biała koszula- podałem mu materiał- O! I ta też!
-Idę przymierzyć!- stwierdził z uśmiechem na twarzy.

                                                                   ~*~*~
-Taemin! No nie bądź dzieckiem!- tupnąłem nogą.
-Key, ale ja nie chcę! Tak mi jest dobrze!- powiedział zakrywając rękoma głowę.
-Minni no nie ma się czego bać! Już nie raz komuś obcinałem czy farbowałem włosy!- stwierdziłem zdejmując jego ręce z głowy.
-A jak mi się nie będzie podobać?- zapytał.
-Na pewno będzie ci się podobać. Już nawet wiec co chcę z nimi zrobić- uśmiechnąłem się do niego łagodnie puszczając do niego oczko.
-No nie wiem …- cicho wybełkotał. Uśmiechnąłem się triumfalnie wiedząc że wygrałem tą bitwę.

                                                                   ~*~*~
Bałem się trochę tego co chce zrobić Kibum, ale dałem się przekonać. Widząc jak w skupieniu zajmuje się moimi włosami stwierdziłem że nic złego nie powinno się stać. Przymknąłem oczy chcąc zobaczy tylko końcowy efekt. Po pół godzinnym zabiegu było już gotowe. Niepewnie podniosłem jedną powiekę przyglądając się swojemu odbiciu. Otworzyłem szeroko oczy wgapiając się w taflę szkła z niedowierzaniem.
-Jak… ty to … wow! – powiedziałem nadal w szoku macając swoje włosy.
-Mówiłem że będzie ci się podobać! Kim Kibum by coś spieszył ? Niemożliwe!- stwierdził dumnie.
-Szczerze mówiąc wątpiłem w twoje umiejętności, ale to jest serio boskie!
-Wiem- odparł skromnie. –Dobra, a teraz uciekaj bo jest już późno. Twoi rodzice pewnie się martwią.
-Tak, pewnie masz rację – powiedziałem przygaszony. Podziękowałem za gościnę i udałem się do domu. Ciekawe czy kogoś tam zastanę … Z resztą na co ja liczę? Mama i Tata pewnie do późna będą siedzieć w pracy. Jest jeszcze Taesun, ale go pewnie też nie będzie. Odstawiłem zakupy na ziemię szukając kluczy w kieszeni. Otworzyłem drzwi wchodząc w głąb mieszkania. Przy grzejniku zauważyłem czarno-niebieskie sportowe buty. Uśmiechnąłem się do siebie wiedząc do kogo one należą. Zajrzałem do kuchni gdzie aktualnie przebywał mój brat.
-Hej- powiedziałem radośnie.
-O Minni już jesteś!- chłopak odwrócił się do mnie z uśmiechem- A co ty zrobiłeś ze swoimi włosami?- zapytał zdziwiony.
-Nie podoba ci się?- zrobiłem smutną minkę układając wargi w podkówkę.
-Oczywiście że podoba! Wyglądasz o niebo lepiej! Kto ci to zrobił? - powiedział zachwycony.
-Kolega. Poza tym pomógł mi też wybrać parę ładny ubrań.
-Przyprowadź go kiedyś do nas, chciałbym go poznać- zaśmiał puszczając do mnie oczko.
-Przykro mi, on jest zajęty- uśmiechnąłem się wrednie wytykając język w jego stronę.
-Ranisz- powiedział z udawanym smutkiem.
-Gdzie rodzice?- zapytałem choć dobrze znałem odpowiedź. 
-W pracy. Mieli dzisiaj wrócić szybciej, ale coś ważnego im wypadło i musieli zostać- wytłumaczył.
-Jak zwykle- powiedziałem cicho.
-Nie bądź na nich zły, wiesz że chcą dla nas jak najlepiej- chłopak usiadł na blacie kuchennym patrząc się na mnie z lekkim uśmiechem.
-Idę na górę- oznajmiłem wychodząc z kuchni.
-A obiad?- krzyknął za mną.

-Nie jestem głodny- odpowiedziałem wymijająco wspinając się po schodach. Wszedłem do swojego pokoju odstawiając zakupy przy szafie. Zmęczony opadłem na łóżko wzdychając głośno. Przypomniało mi się zdarzenie z przed paru godzin przez co na mojej twarzy pojawił się rumieniec. Zakryłem policzki rękoma zamykając oczy. Widzę jego duże błyszczące się oczy przed swoimi. Jego ciepły oddech który lekko opatulał swoim ciepłem mój kark. Jego duże ręce które tak szczelnie obejmowały mnie ... Czy to możliwe... że nadal go kocham? 
------------------------------------------
Wesołych świąt~

piątek, 12 grudnia 2014

Rozdział 4 ^^

Przepraszam za to opóźnienie, ale miałam dużo na głowie do tego testy gimnazjalne i kompletny brak pomysłu na kolejny rozdział. Mam nadzieję że się spodoba i będzie mało błędów ^^ Miłego czytania~

Miałem wrażenie że czas stanął w miejscu. Całował mnie delikatnie. Jednocześnie wolno i głęboko. Trzymał mnie pewnie w swoich ramionach. Wplątał swoje palce w moje włosy, przyciągając mnie jeszcze bliżej siebie. Usłyszałem z oddali ciche kroki i to podziałało na mnie jak kubeł zimnej wody. Odepchnąłem od siebie zszokowanego Minho patrzą na niego ze złością. Chciałem mu wygarnąć żeby tak więcej nie robił lecz on mnie wyprzedził kładąc palec na moich ustach.
-Nic nie mów- rozkazał -Proszę wysłuchaj mnie i nie przerywaj.-kiwnąłem zdezorientowany głową przytakując.- Na początku chciałbym cię przeprosić za to, co wydarzyło się dwa lata temu. Ja wiem że to nic nie zmieni, ale bardzo tego żałuję. Chciałem to wszystko naprawić, lecz ty już wyjechałeś. Szukałem cię. Ja ... nie chciałem wtedy cię tak obrazić. Kiedyś bałem się tego. Sam przed sobą nie umiałem się do tego przyznać. Wtedy myślałem tylko o sobie... że stracę swoją pozycję lidera w drużynie piłkarskiej, że wszyscy się ode mnie odsuną. Tak naprawdę to bałem się siebie i tego co do ciebie czułem...- słuchałem tego wszystkiego ze szeroko otwartymi oczami w których zbierały się łzy. Nie wierzyłem w to co się dzieję. To jakiś cholerny sen!- pomyślałem. Przecież to nie możliwe.. jak on ? - Taemin, ja wiem że możesz mi w to wszystko nie wierzyć. Wiem też że cię bardzo zraniłem wyśmiewając twoje uczucia i upokarzając cię na każdym kroku. Bardzo tego żałuję... nie ma dnia żeby o tym nie myślał. Przeklinam się za to co zrobiłem. Ja ... kocham cię. Uświadomiłem to sobie dopiero wtedy gdy wyjechałeś. Wiem że możesz mnie nienawidzić. Ale proszę wybacz mi - przy ostatnim zdaniu głos mu się załamał i opuścił głowę. Przymknął lekko oczy próbując wyrównać przyśpieszony oddech. Nie wiedziałem co mam zrobić. Podszedłem do niego po czym przytuliłem się do niego. Najwidoczniej się tego nie spodziewał bo spojrzał zdziwiony na moja twarz. Poczułem że po policzku spływa mi łza. Źrenice chłopaka rozszerzyły się jeszcze bardziej. Dłonią dotknął mojego policzka muskając miejsce mokre od łez.  Teraz gdy już go mam przy sobie nie chcę go opuszczać. Chcę być przy nim. Mimo mojej lodowatej postury do niego i tego że go odpychałem, tak naprawdę chciałem mu się rzucić w ramiona i już go nie puszczać. Brakował mi go przez ten czas. Lecz nadal bałem się że mnie ponownie zrani. Wtuliłem się w niego jeszcze bardziej chowają swoją twarz w zagłębieniu jego szyi.

                                                                            ~*~*~
Siedzieliśmy z Jjongiem na stołówce i czekaliśmy na chłopaków. Onew jak zwykle siedział w tym swoim małym pokoiku który nazywał "gabinetem". Minho poszedł gdzieś z chłopakami ze swojej drużyny a Taemin powiedział że musi iść coś załatwić i niebawem wróci.
- Jonghyun, a jak jemu coś się stało? - powiedziałem patrząc się na wejście do stołówki wyszukując się słodkiej buźki Tae.
-Hmm, kochanie o czym ty mówisz ? - podniósł wzrok z nad telefonu patrząc na mnie zdziwiony.

-O Taeminie ! Powiedział mi że musi gdzieś pójść i za chwilę wróci, minęło piętnaście minut a go dalej nie ma! Przecież on mógł się zgubić!- chłopak westchnął głośno kręcąc rozbawiony głową.
-Bummi, on nie jest małym dzieckiem poradzi sobie- odpowiedział spokojnie patrząc się na mnie tymi dużymi iskrzącymi oczami, w których mógłbym utonąć.
-Ty nic nie rozumiesz! Idę go poszukać!- oznajmiłem wstając gwałtownie z krzesła. Pokierowałem się w stronę wyjścia. Spojrzałem za siebie sprawdzając czy Dino idzie za mną, lecz on znowu siedział i wgapiał się w ten głupi telefon. Aish! Jako mój chłopak powinien iść ze mną a nie grzebać w telefonie! Głupi dinozaur!- pomyślałem. Nagle przy schodach zauważyłem grupkę chłopaków którzy odeszli z Minho, lecz jego samego nie zauważyłem z nimi.
-Widzieliście może Taemina? Jest nowy w szkole. Dość wysoki, brązowe włosy takie do ramion związane w kitkę- podszedłem do nich i grzecznie zapytałem.
-A co dostaniemy za to że ci powiemy? Twoją dupę pedale?- zapytał jeden z wrednym uśmieszkiem. Prychnąłem zirytowany i spojrzałem na niego z kpiną. Chciałem już mu dowalić jakąś ciętą ripostą lecz ktoś mnie wyprzedził.
-Nikt ci chyba dawno nie obił mordy, co?! - krzyknął wściekle za moimi plecami Jjong- Teraz nic nie powiesz ?!- Chłopak momentalnie zbladł i cofną się o krok do tyłu. Wykrzywiłem usta w pogardliwym uśmieszku spoglądając się prosto w oczy Daehyunowi.
-Poszedł w tamtą stronę- wskazał nam drogę Himchan.-Z Minho- przerwał mu trzeci. Zmarszczyłem brwi nie dowierzając. Minho i Taemin? Z tego co opowiadał mi Onew, nie za bardzo się lubią. Choć wiedziałem od początku że coś jest nie tak! Te ukradkowe spojrzenia Żabola w stronę Minniego...
Nagle poczułem niezwykłe ciepło na ręce. Spojrzałem w dół i uświadomiłem że to ręka Jonghyuna tak mnie ogrzewa. Odwróciłem się do niego po czym na moje usta wpłynął słodki uśmiech.
-Idziemy kochanie ?- zapytał ciągnąc mnie w stronę którą pokazali nam chłopacy.
-Co? A tak. Dzięki- powiedziałem na odchodne grupce.-Jednak za mną poszedłeś?- stwierdziłem przysuwając się do jego boku jeszcze bliżej.
-Jak bym mógł zostawić cię samego?- powiedział ironicznie drugą ręką obejmując mnie w pasie.
-Nie wydaje ci się to dziwne?- zapytałem nagle.
-Wątpisz w to, że bym cię nie zostawił? - zapytał robiąc swoją znaną minę szczeniaczka. Przewróciłem na to zachowanie oczami.
-Nie o to chodzi mi głupku- przyznałem rozbawiony- Czy to nie dziwne że Minho poszedł gdzieś z Taesiem? Byłeś przy tym kiedy kurczak mówi o tym jak się zachowywali w jego ciasny kantorku, prawda?- chłopak przytaknął energicznie głową- No a więc jak to możliwe że poszli gdzieś razem?- nagle moje przemyślenia przerwał głos który usłyszałem gdzieś z oddali. Nie czekając na Dino poszedłem w stronę gdzie słyszałem rozmowę. Stanąłem jak wryty patrząc na nich z wytrzeszczonymi oczami. Jjongi podbiegł do mnie rozbawiony moim zachowaniem. Gdy zobaczył to samo co ja, zrobił zdziwioną minę patrząc się raz na mnie raz na chłopaków. 
-Em, Bummi myślę że nie powinniśmy im przeszkadzać- złapał mnie za rękę i zaczął iść ze mną w stronę stołówki.
-No co ty robisz?!- krzyknąłem cicho wyrywając nadgarstek z uścisku- Teraz jest najlepszy moment-odparłem kręcą głową z niedowierzaniem.
-No właśnie, dlatego powinniśmy zostawić ich samych- stwierdził.

wtorek, 9 grudnia 2014

Uwaga~

Chciałabym bardzo przeprosić za moją nie obecność na blogu. W tym tygodniu mam testy do tego jeszcze parę innych rzeczy do zrobienia... Nie mam czasu praktycznie na nic :| Myślę że rozdział pojawi się w piątek bądź sobotę ^^