sobota, 28 lutego 2015

Neko Cafe część 2^^

                                              Miłego czytania~

Tytuł- Neko Cafe~
Autor - Lee Taerin
Paring - JongKey
Rodzaj – Dramat, Romans, Fluff (?)
Ostrzeżenia- Wulgaryzmy
Beta- Tak 

Jonghyun POV

Stanąłem w progu i przyglądałem się tej uroczej scence. Widać że chłopak stara się jak może aby dziewczynka miała jak najlepiej. Kiedy rozmawiałem z nim przez telefon miałem ochotę go strasznie opieprzyć! No jak można zostawić dziecko, same w domu bez żadnej opieki?! Przecież ona ma dopiero sześć lat! Ale gdy zobaczyłem go w progu, całego zasapanego i z czerwonymi oczami zrozumiałem jak bardzo chłopak musiał się o nią martwić. Moja matka nigdy się mną nie przejmowała, ważniejsza była opinia ludzi. Właśnie dlatego chcę abym w końcu się ożenił. "Masz już dwadzieścia cztery lata i żadnej dziewczyny. Przecież to wstyd dla rodziny! Co sobie ludzie pomyślą?!" Szczerze? To nie obchodzi mnie co pomyślą inni. Każdy ma swoje życie, więc nie powinien wtrącać się w moje. Co z tego że wolę chłopaków? Czy to robi jakąś większą różnicę? Przecież jeżeli się kogoś kocha to nie powinno mieć znaczenia! Jednak ona tego nie rozumie...
-Jonghyun! Co ci jest?- z zamyślenia wyrwał mnie przestraszony głos Kibum'a.
-Co? Ah, nie nic mi nie jest. Trzymaj mała, to powinno ci trochę pomóc- ostrożnie podałem Soo kubek z gorącą herbatą.
-Dziękuję oppa!- zaświergotała uśmiechając się uroczo.
-Ej! Na mnie nie chcesz mówić "oppa", a na niego tak? To niesprawiedliwe!- tupnął oburzony nogą krzyżując ramiona.
-No bo ty jesteś moim braciszkiem, a on jest oppą- wytłumaczyła kręcąc z niedowierzaniem główką.
-Dobra, jak skończysz pić to się zbieramy.
-Nie ma takiej możliwości!- zaprzeczyłem- Dopóki mała nie wyzdrowieje, nie ma możliwości aby stąd wyszła. Nie pozwolę żeby się znowu rozchorowała!
-Ale, ja nie chcę ci sprawiać kłopotu! I tak już dużo dla nas zrobiłeś!
-Zostaniecie tu tak długo aż wyzdrowieje- wytłumaczyłem odbierając od dziewczynki pusty kubek.
-Ale ja naprawdę...
-Bez gadania! Idę zrobić nam coś do jedzenia~- oznajmiłem i wyszedłem z pokoju zamykając za sobą drzwi. Zawsze chciałem mieć młodsze rodzeństwo którym mógłbym się opiekować. Niestety moja matka nie lubiła dzieci. Ja byłem "wpadką" która zniszczyła jej życie- tak mi powiedziała. Kiedyś gdy mi wypominała, że przeze mnie musiała zrezygnować z kariery wybiegałem z płaczem. Wtedy byłem za młody żeby zrozumieć jaka jest moja matka. Tak naprawdę zastanawiam się czemu ona taka dla mnie jest. Zawsze się jej słuchałem, byłem grzeczny i dobrze się uczyłem. Teraz, gdy w końcu udało mi się od niej wyprowadzić, nadal ma do mnie pretensje. Co ją to obchodzi czy mam dziewczynę czy nie! To i wyłącznie moja sprawa! Zawsze zazdrościłem mojemu przyjacielowi Onew. Jego rodzice kochają go nad życie i zrobili by dla niego dosłownie wszystko. Często zapraszali mnie do siebie a ja wtedy czułem się dla kogoś potrzebny, jakby ktoś się mną interesował. Kochałem to uczucie. Wtedy nie czułem tego okropnego uczucia, uczucia odrzucenia. Zawsze to ja byłem tym najgorszym. Cokolwiek bym nie zrobił. Ojciec był jedynie normalny. Umiałem z nim normalnie porozmawiać czy obejrzeć mecz, lecz więcej go nie było niż był. Niestety jakieś dwa miesiące temu zmarł na zawał. Zawsze powtarzał, żeby pomagać innym. Między innymi dlatego postanowiłem pomóc SooRi i jej bratu. Wiem że dziewczynka jest nieszczęśliwa, tylko jeszcze nie wiem z jakiego powodu. Próbuję to ukryć przede mną, a przed swoim batem jeszcze bardziej. Musze się dowiedzieć o co chodzi! 
                                                                           ~*~*~ 
Cały dzień spędziłem w domu razem z sześciolatką i Kibumem. Oglądaliśmy filmy, graliśmy w gry i wygłupialiśmy się. Po wieczór niestety chłopak musiał iść do pracy tak więc ja zostałem z chorą dziewczynką.
- Czemu jesteś taka smutna?- zapytałem poprawiając poduszkę pod jej głową.
- Ja wcale nie jestem smutna!- zaprzeczyła od razu się uśmiechając.
- Eh, Soo ja widzę że coś jest nie tak. Możesz mi powiedzieć, obiecuję że nikomu nie powiem!- przyłożyłem rękę do piersi potwierdzając tym samym swoje słowa.
- No dobrze, ale na pewno obiecujesz?- spytała. Kiwnąłem energicznie głową na potwierdzenie.- Martwię się o braciszka. Zawsze jak przychodzi z pracy jest bardzo smutny i nie raz słyszałam jak płacze. Kiedyś przyszedł z wielkim siniakiem na twarzy. Powiedział mi wtedy że się przewrócił, ale ja mu nie wierzę! Proszę, pomóż mojemu bratu- spojrzała na mnie błagalnie swoimi dużymi załzawionymi oczkami. Mimo iż dziewczynka miała dopiero sześć lat była bardzo inteligentna! Wiedziała że coś złego dzieje się z jej starszym bratem i poprosiła o pomoc. Przytuliłem dziewczynkę całując ją w czułko.
- Obiecuję, że jak tylko przyjdzie to z nim porozmawiam!
- A nie możesz teraz?
- Teraz przecież poszedł do pracy, nie powinienem mu przeszkadzać.- wyjaśniłem głaszcząc ją po główce.
- Ale on teraz jest u nas w domu! Może jeszcze zdążysz!- zaczęła energicznie tłumaczyć.- Ja mogę zostać sama! No idź! Oppa, proszę!
- No dobrze, to podaj mi wasz adres.- Po dokładnym wyjaśnieniu przez Soo gdzie znajduje się ich kamienica wyszedłem z domu zostawiając dziewczynkę samą. Wsiadłem do zaparkowanego przed domem samochodu  jadąc we wskazane miejsce. Na początku nie byłem pewny czy powinienem wtrącać się w ich sprawy. Przecież Kibum jest dorosły, a dzieci często wymyślają jakieś bzdury, lecz gdy powiedziała mi o wszystkim naprawdę się zaniepokoiłem, więc postanowiłem jej pomóc. Po niecałych dziesięciu minutach byłem na miejscu. Moim oczom ukazała się stara, zaniedbana kamienica. Zaparkowałem samochód na parkingu czekając, aż wyjdzie z mieszkania. Niedługo potem chłopak wyszedł ubrany dość "inaczej" niż wcześniej. Miał na sobie przewiewny t-shirt z logiem jakiegoś zespołu rockowego, czarne obcisłe rurki, a na to narzuconą skórzaną kurtkę. Coś faktycznie zdawało mi się nie tak, dlatego postanowiłem zostać w samochodzie. Może powinienem go śledzić?- przeszło mi przez myśl. Wydało mi się to racjonale, gdy zauważyłem jak chłopak nerwowo rozgląda się na boki. Ostrożnie otworzyłem drzwi samochodu, aby mnie nie zauważył. Postanowiłem chwilę poczekać, aż odejdzie na bezpieczną odległość aby nie mógł mnie zauważyć. Po chwili zacząłem najzwyczajniej go śledzić. Co mi wogóle przyszło do głowy, żeby mieszać się w czyjeś prywatne życie?! Przecież to nie moja sprawa! Odwróciłem się na pięcie chcąc odejść i zostawić tą sprawę tak jak jest, ale moje wątpliwości rozwiał cichy szloch chłopaka. Stałem zszokowany nie wiedząc co zrobić.  Chciałbym do niego podejść , lecz z drugiej strony, gdy pójdę teraz nie dowiem się całej prawdy. Chłopak otarł łzy spoglądając zrezygnowanym wzrokiem na wyłaniający się z pośród wysokich budynków, szyld z nazwą motelu. Czyżby moje przypuszczenia były słuszne? -  to pytanie nie dawało mi spokoju. Już po chwili moim oczom ukazał się wspomniany budynek. Kibum poprawił swoją prze długą grzywkę po czym wszedł do środka. Stanąłem przy lekko uchylonych drzwiach.
-Kibum do jasnej cholery kiedy w końcu zrozumiesz ze musisz z tym skończyć?! Wtedy kiedy będzie już za późno?- zapytał mężczyzna patrząc błagalnym wzrokiem na chłopaka.
-Panie Park, wie pan jaka jest moja sytuacja, gdybym mógł dawno bym z tym skończył- odpowiedział drżącym głosem.- A teraz przepraszam, muszę już iść. 
Poczekałem chwilę zanim blondyn zniknie za drzwiami starej windy, po czym niepewnym krokiem podszedłem do recepcjonisty.
-Dzień Dobry- zdjąłem kaptur z głowy, lekko się kłaniając.
-Dzień Dobry, w czym mogę pomóc?
-Jestem tu w sprawie Kibum’a- wyjaśniłem, lecz widząc zdziwioną jak i zaciekawioną minę kontynuowałem- Zapewne domyśla się Pan o co może mi chodzić…
-Rozumiem, ale jak mogę ci pomóc?- zapytał nachylając się nade mną.
-Powie mi pan do jakiego pokoju się udał, a resztę załatwię sam- mężczyzna odwrócił się na pięcie podchodząc do metalowej skrzynki. Po chwili podał mi metalowy kluczyk z numerem pokoju.
-Mam nadzieję że wiesz co robisz…
-Tak, wiem. Dziękuję- już po chwili znajdowałem się pod danym pokojem nie wiedząc czy jednak powinienem wchodzić. Cała moja pewność wyparowała. Zagryzłem wargę nie wiedząc czy powinienem tam wejść, czy może poczekać, aż wyjdzie.
-Proszę nie…- usłyszałem przeciągły jęk, a następnie cichy szloch.
-Zamknij się głupi psie!- myślałem, że ze złości wyjdę z siebie i stanę obok. Przekręciłem szybko kluczyk w drzwiach jak burza wchodząc do pokoju. To co tam zastałem rozwścieczyło mnie jeszcze bardziej. Kibum leżał na ziemi zwijając się z bólu, a mężczyzna nad nim okładał go pięściami gdzie tylko popadło.
-Zostaw go!- nie zważając na moje słowa zaczął go mocniej okładać.- Kurwa, nie słyszysz?! – podeszłem do niego zrywając go z Kibum’a.
-Co ty odpierdalasz, gówniarzu?!- zrzuciłem nim o ziemię siadając na mim ukradkiem. Pierwszy cios wymierzyłem mu w szczękę, a następnych już nie pamiętam. Uderzałem mechanicznie, widząc jak mężczyzna powoli traci przytomność. Wymierzyłem ostatni cios w twarz po czym wstałem przypominając sobie o blondynie.
-Wypierdalaj stąd stary zboczeńcu!- podniosłem mężczyznę za ubrania wyrzucając tuż za próg pokoju. – Kibum…- spojrzałem na nadal płaczącego chłopaka. Teraz siedział pod ścianą, zakrywając sobie twarz rękoma. Uklęknąłem przed nim od razu przytulając.
-Zostaw mnie!- zaczął się szamotać.
-Kibum, nie bój się. Pomogę ci- po tych słowach blondyn wybuchnął jeszcze głośniejszym płaczem. Przygarnąłem go do siebie kołysząc się z nim na boki- No już, nie płacz. Będzie dobrze- czułem jak jego ciałem nadal wstrząsała fala płaczu. Szeptałem mu słowa pocieszenia głaszcząc go po włosach. Wtulił się we mnie kładąc swoją głowę na moim ramieniu. Jeszcze chwilę trwaliśmy w uścisku, lecz gdy chciałem z nim wstać zauważyłem, że zasnął. Wziąłem go na ręce schodząc z nim do recepcji.
-Powiedz proszę Kibum’owi, żeby zadzwonił do mnie jak się obudzi.
-Dobrze, bardzo dziękuję i do widzenia- uśmiechnąłem się do starszego kiwając głową na pożegnanie. Ułożyłem dwudziestolatka na tylnych siedzeniach przykrywając go kocem.
I w końcu po wszystkim, teraz zostaje nam poważna rozmowa.
                                                                                                             CDN…
_________________________________________________________________________________

I jak podobała wam się druga część one shot'a? Według mnie to kompletny niewypał :I Nadal zastanawiam czy pisanie ostatniej części ma sens D: Ale no, oceńcie sami~
Od teraz spróbuję dodawać posty co drugi tydzień w weekend, mam nadzieję że mi się uda C: Trzymajcie kciuki XD
Komentarze mile widziane <3 

6 komentarzy:

  1. Fajowe!! ♥♡
    Kochany Jong uratował Key!! Taki supermen!
    Ta mała jest bardzo mądrą dziewczynką! ♥
    Czekam na następną cześć więc pisz!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej, jakie to było piękne :'')
    Aż nie wiem co napisać. ;;
    Czekam na następną część i mam nadzieję, że będzie już niedługo. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, dziękuję <3 Następny rozdział powinien ukazać się najpóźniej za dwa tygodnie ^^

      Usuń
  3. Wiesz co o tym myśle ^^
    Pisz następną część! Nawet nie myśl żeby nie! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń