wtorek, 28 kwietnia 2015

Rozdział 8 ^^

Piątek. Dzień przez większość uwielbiany, ale nie przeze mnie. Nie ten piątek. Tego piątku chciałem uniknąć za wszelką cenę, ale tak to bywa, że gdy czegoś nie chcemy, to coś ciągnie do nas jeszcze bardziej. Nim się obejrzałem, a już nastał dzień, którego tak bardzo nie chciałem.
Po co on w ogóle mnie zaprosił do tego kina? No właśnie, nie wiedziałem. 
Stałem przed szafą, przyglądając się idealnie ułożonym ubraniom, które znajdowały się na półce. Po chwili wyciągnąłem z niej czarne obcisłe rurki i zwykły biały t-shirt. Nałożyłem na siebie bluzę po czym wyszedłem z domu. Po dotarciu na miejsce byłem chyba jeszcze bardziej zestresowany niż wcześniej. Usiadłem na ławkę przed wejściem gdyż Minho jeszcze nie było. 
Seans zaczyna się za dwadzieścia minut, a jego jeszcze nie ma! Już wstawałem i miałem zamiar stamtąd odejść, gdy nagle usłyszałem zdyszany głos Choiego. 
-Taemin! Stój!- Krzyknął dobiegając do mnie. Schylił się lekko opierając ręce na kolanach łapczywie próbują nabrać powietrza do płuc. -Przepraszam za spóźnienie, ale moja mama uparła się żebym przed wyjściem pomógł jej przenieść szafę. Co prawda miało zająć to góra dziesięć minuta, a wyszło jak wyszło. 
-Rozumiem, nic się nie stało.- Nie wiedząc czemu poczułem się lepiej gdy jednak się zjawił.
-To co, idziemy?- Zapytał uśmiechając się w ten swój charakterystyczny sposób.
Słodki sposób.
                                                                    ~*~*~
[Minho]
Po skończonym seansie ruszyliśmy w stronę parku popijając swoje truskawkowe shake.
-Tae, jakie jest twoje marzenie?- Zapytałem opadając na pobliską ławkę. Chłopak usiadł obok mnie opierając głowę na oparciu mebla.
-Hmmmm, chciałbym zamieszkać kiedyś w Japonii i tam profesjonalnie tańczyć. A ty? Masz jakieś marzenia?- Na jego twarzy wystąpił szeroki uśmiech. Uwielbiał rozmawiać o tańcu, jeszcze za czasów gimnazjum gdy tylko zapytałem się coś związanego z tym, buzia mu się nie zamykała. Potrafił gadać o tym godzinami przez co widać było że kochał to robić. Gdy tańczy, nie potrafię oderwać od niego wzroku, jego ruchy są wtedy płynne a każdy krok dokładnie przemyślany.
-Chciałbym kiedyś grać w narodowej drużynie piłki nożnej, ale to tylko marzenia. Chociaż mam jeszcze jedno.- Umilkłem na chwilę, myśląc jak odpowiednio ubrać w słowa to, co siedziało mi właśnie w głowie.- Chciałbym, żeby wszystko między nami było tak jak kiedyś....- Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony marszcząc przy tym brwi. 
-Wiesz... Bo ja ci już wybaczyłem i też chciałbym by było jak dawniej, tylko nie śpieszmy się, dobrze?- Wytłumaczył kątem oka obserwując moją reakcję. 
-Naprawdę?! Wybaczyłeś mi?- Powiedziałem to chyba zbyt głośno, gdyż dwie starsze kobiet siedzące nieopodal nas spojrzały się na nas z wyrzutem. 
-Tak, ale to jest ostatnia szansa. Dobrze ją wykorzystaj.- Wstałem z ławki po czym przytuliłem do siebie zdziwionego chłopaka.
-Tym razem tego nie zepsuję. Obiecuję.- Szepnąłem mu do ucha. Jego ciałem wstrząsł niepohamowany dreszcz a chude ramiona oplotły mnie w  pasie przyciągając do siebie jeszcze bliżej. 

                                                                ~*~*~ 
[Key]
Po ostatniej lekcji wyszedłem z budynku czekając przy bramie na Jjonga. Promyczki słońca przyjemnie ogrzewją ciało a temperatura była wprost idealna na spacer. 
       -Bummie~- Nagle z zamyślenia wyrwał mnie cichy, melodyjny głos mojego chłopaka.
       -Yay, jaką mamy dziś piękną pogodę! Aż chce się żyć! To co, na zakupy?
-No bo właśnie o to chodzi. Wiem że ci obiecałem, ale coś bardzo ważnego mi wypadło.- Wyjaśnił uśmiechając się do mnie przepraszająco.
-Dobra, idź. Ja jakoś dam sobie radę. Pa.- Westchnąłem zawiedziony po czym obróciłem się na pięcie idąc przed siebie.
-Kochanie! - Krzyknął nadal stojąc w miejscu. Spojrzałem się na niego przez ramie, uśmiechając się wymuszanie machając na odchodne. 
To już kolejne pod rząd spotkanie które odwołał. Od jakiegoś tygodnia mnie unika ,wmawiając mi że to przez zbliżające się zawody, które równały się z większą ilością treningów. Oczywiście było to kłamstwo. Raz kiedy kończyłem później zajęcia, postanowiłem pójść po niego na salę treningową. Niestety nie było tam nikogo oprócz trenera. Zapytałem wtem kiedy drużyna siatkarska skończyła swój trening, lecz  mężczyzna spojrzał na mnie jak na idiotę i powiedział że dał chłopakom tydzień wolnego. Już wtedy wiedziałem że coś jest nie tak. Wcześniej spędzaliśmy ze sobą prawie cały swój wolny czas, teraz wręcz przeciwnie. 
Bałem się że znalazł sobie kogoś innego. Nie chciałem tego, wiec udawałem że niczego nie widzę. Głupie, prawda? 
Sięgnąłem w kierunku kieszeni szukając w niej telefonu. Najlepszy sposób na doła, to dobicie się jeszcze bardziej przez smutne piosenki. I to właśnie postanowiłem zrobić. 
-Gdzie ja go włożyłem?!- Przeszukałem wszystkie kieszenie w kurtce, spodniach, torbie i nic. Pewnie zostawiłem go w szafce. Cofnąłem się z powrotem do szkoły idąc w stronę holu głównego. Tak jak przypuszczałem, zostawiłem go tam. 
Już miałem wychodzić, gdy nagle usłyszałem jakieś przytłumione głosy. Podświadomość kazała mi to sprawdzić. Może komuś się coś stało i potrzebuje pomocy! Szybkim krokiem poszedłem w tamtą stronę, jednak to co tam zobaczyłem przerosło moje wszelkie oczekiwania. W najmniej uczęszczanej części szkoły stał Jonghyun całujący się z jakąś dziewczyną. Dziewczyną! Z wrażenia telefon upadł mi na ziemię.
Upadające urządzenie na tyle ich otrzeźwiło że oderwali się od siebie. Spojrzałem na swojego już byłego chłopaka ze łzami w oczach. W jego oczach widniało zdziwienie i przerażenie. Zebrałem z podłogi telefon po czym na zważając na krzyki za mną wybiegłem z budynku. Biegłem przed siebie, nie zwracając uwagi na ludzi których trąciłem. Teraz miałem wszystko gdzieś. Chciałem uciec jak najdalej stąd. Jedyne co przychodziło mi teraz na myśl to park. Usiadłem pod najbliższym drzewem i pozwoliłem płynąć łzom. Trzęsącymi rękoma sięgnąłem do kieszeni po ten nieszczęsny telefon. Mam nadzieję że jeszcze działa po bliskim spotkaniu z posadzką szkolną. Tak właściwie gdyby nie on, zapewne nadal byłbym z Jonghyunem. Nigdy bym się tego nie spodziewał, oczywiście miałem jakieś tam podejrzenia, ale były to tylko przypuszczenia w które sam nie wierzyłem. Teraz gdy wiem że to prawda, serce boli mnie jak cholera. Nie mogłem uwierzyć że Dino mnie tak po prostu zdradził. Przecież było dobrze, kłóciliśmy się owszem, ale zaraz od razu godziliśmy. Kochaliśmy się....Ja go kochałem. 
Wybrałem numer do Onew uprzednie naciskając zieloną słuchawkę. Jeden sygnał, drugi, trzecie, nic.
-Cześć, tu Lee Jinki. Nie mogę teraz odebrać, zostaw wiadomość po sygnale.- Przetarłem mokre oczy, które powoli zaczynały ograniczać mi widoczność. Minho. 
-No Cześć.- Po niemal pięciu sekundach mogłem usłyszeć jego radosny głos.
-Minho? Gdzie jesteś?- Zapytałem ledwo słyszalnie. Nawet nie chce sobie wyobrażać, jak  żałośnie muszę teraz  wyglądać.
-Ty płaczesz?! Co się dzieje? Już idę, tylko mów gdzie jesteś! - Kto to?- Usłyszałem jakiś przytłumiony głos w słuchawce.
-Jesteś z kimś? Przepraszam że ci przeszkadzam. 
-Kibum! Gdzie jesteś?! Mów! 
-W parku naprzeciwko mojej ulubionej kawiarni.
-Idziemy! - Już po pięciu minutach zdołałem zobaczyć Minho biegnącego w moją stronę z Taeminem. 
-Boże święty, Kim co się stało?! - Kucnął przy mnie ocierając mi mokre policzki.  
-Key, to przez Jjonga. Prawda?- Zapytał ostrożnie Tae. Słysząc imię mojego byłego zacząłem od nowa płakać. Młodszy przyciągnął mnie do siebie, uspokajająco głaszcząc mnie po włosach. 
-Co ten kretyn zrobił?- Zapytał zdenerwowany Żabol.
-On... on... i ta dziewczyna... bo ja tylko...- Nie umiało mi przejść to przez gardło. Cały czas mam to przed oczami. Tą szczupłą, wytapetowaną brunetkę obejmującą go w pasie i na dodatek całującą się z nim!
-Minho, musimy go stąd zabrać. 
-No tak, idziemy z nim do domu.- Zażądał wstając z trawnika. 
-Nie! On tam pewnie czeka, nie chcę go widzieć na oczy! Nigdy!- Wyłkałem pomiędzy salwami płaczu. 
-Dobra, idziemy do mnie. Nie wie gdzie mieszkam, więc tak będzie łatwiej.

                                                                        ~*~*~ 
[Taemin] 
Otworzyłem pośpiesznie drzwi frontowe przepuszczając w nich chłopaków. Zdjąłem buty od razu odwieszając swoją bluzę na  wieszak.
-Chodźcie, zaprowadzę was do mojego pokoju. - Skierowałem się w stronę schodów od razu pokonując po dwa stopnie. Na szczęście Key zdążył się już trochę uspokoić. Nie wiem dokładnie co tam się stało. Nic nie chce nam powiedzieć, jednak przypuszczam że musiało pójść o coś bardzo ważnego, skoro nawet Minho stwierdził że jest z nim naprawdę źle. Wpuściłem ich do środka otwierając ówcześnie okno w dusznym pokoju.
-Ładnie tu.- Stwierdził Choi rozglądając się. Kibum za to usadowił się na moim łóżku podciągając kolana pod samą brodę. 
-Chcecie coś może do picia albo jedzenia?- Zapytałem jak na gospodarza przystało. 
-Ja podziękuję.
-Bummie?
-Ja też.- Wychrypiał cicho. Nagle ciszę przerwał głośny dzwonek telefonu Minho.
Spojrzał znacząco na telefon to na Key.
-Odbierz, ale weź na głośnik.- Zażądałem bliżej podchodząc do  Żabola.
-Tak? 
-Minho, wiesz może gdzie jest Key? Martwię się o niego.- Odparł zdenerwowany. Key na to stwierdzenie prychnął głośno wstając ze swojego dotychczasowego miejsca.
-Może zamiast mnie poszukaj sobie tamtej laski co?! Nie odzywaj się do mnie, nie dzwoń, nie pisz, nie chcę cię znać! Z nami koniec! Nienawidzę cię Kim Jonghyunie!- Wykrzyczał ze łzami w oczach. Przytuliłem go do siebie głaszcząc go po plecach.
-Bummie! Kochanie, to nie tak jak myślisz! Ja ci to wszystko wyjaśnię!
-Nie mów tak do mnie! To obrzydliwe!- Wysyczał przez zęby.- Rozłącz się Minho. 



--------------------------------------------------------------------------------------------------------Chciałabym was bardzo przeprosić za tak długą nieobecność! <3 
Jestem już po testach i od teraz powinnam zaglądać tu częściej ^^ 
Przepraszam za błędy, ale moja beta wyjechała do Paryża i nie ma jak sprawdzić tekstu~ 
Wgl to chciałabym się was zapytać czy macie może jakiś fajny tytuł dla tego opowiadania?  Ja do teraz nie mam żadnego pomysłu xD
~Taerin 
                                                                                                                                                  

3 komentarze:

  1. Przepraszam, przyznam szczerze, że przeczytałam już wcześniej, ale jakoś zabrakło czasu na skomentowanie :/ a przechodząc do rzeczy to jestem... naprawdę w szoku. Nie spodziewałam się, że Jjong będzie w stanie zdradzić Kijaszka O.o Chciałam napisać, że faceci to świnie, ale Bummie też jest chłopcem, więc się wszystko wyklucza -.- mam nadzieję, że chociaż 2minowi wyjdzie >.<
    No cóż, jestem naprawdę ciekawa, czy Bling zrobił to specjalnie, czy może miał jakiś powód? Będę czekać! Nie spiesz się, po prostu poczekaj na przypływ weny! A komentarzami się nie przejmuj! Dziwnie to mówić, zważając na to, że ja zawsze się przejmuję brakiem haha no ale ważne, żeby ludzie czytali, tak? Gdyby nie chcieli czytać to by nie czytali, ale sama mówisz, że wyświetlenia są! :D w każdym razie jeśli to ci poprawi humor, ja będę komentować, bo naprawdę lubię to opowiadanie! ;) jest bardzo lekkie i przyjemnie się czyta~^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Jonghyun ty gnoju! Normalnie jak on mógł;-; Ale szok! Nie spodziewałam się :) Teraz tylko czekam na następną część, bo jednak myślę że to nie do końca jest tak jak się wydaje ;) Dobra ppozdrawiam i czekam :****

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja taka ninja jestem. Nie widac mnie ale jestem xD
    Jjong ty cholerny lajdaku. Ty idioto, gnoju, padalcu Jak mogles cos takiego zrobic Key???
    Mam nadzieje ze miedzy Minho a Tae wszystko Sie ulozy

    Ninja Angel xD

    OdpowiedzUsuń